Tagi

, , , , , , , ,

layout-210x307Dwa światy. Zupełnie różne światy. Jeden jest błyszczący, pełen przepychu. Drugi – biedny i cichy. W spektaklu „Kolacja na cztery ręce” w Teatrze Kamienica spotykają się dwaj wielcy kompozytorzy XVIII wieku – Jerzy Fryderyk Haendel i Jan Sebastian Bach.

Jerzy Fryderyk Haendel (Emilian Kamiński) jest ulubieńcem możnych tego świata. Uwielbiany, pławiący się w luksusie, znany na całym świecie. Haendel postanawia – z pozowaną niechęcią i skrywaną ciekawością – zaprosić na kolację dobrze znanego sobie wirtuoza Jana Sebastiana Bacha (Olaf Lubaszenko). Spotkanie to niezwykłe, bolesne, ale i oczyszczające. I fikcyjne – rzecz jasna. W rzeczywistości mistrzowie nigdy się ze sobą nie spotkali.

Zderzenie przepychu i prostoty światów Haendla i Bacha jest mocne, ale i zdumiewająco refleksyjne. Haendel – głośny, sławny i wyjątkowo samotny. Bach – niedoceniany, biedny, żyjący z żoną i gromadką dzieci. Każdy z nich ma „to coś”. To coś, czego ten drugi mu zazdrości.

Kolacja mistrzów jest niebywale dynamiczna i z każdą kolejną minutą zmienia swój charakter. Początkowo pyszni, przyklejeni do swoich światów, z czasem zrzucają maski i sztuczne pozy. Zazdroszczą sobie. Próbują się zrozumieć. Gardzą sobą i szanują się jednocześnie. Wielkie talenty, wielkie radości i równie wielkie smutki.

„Kolacja na cztery ręce” jest spektaklem oddziałującym na widza na wielu płaszczyznach. To nie tylko ciekawe i szalenie zabawne spotkanie z geniuszami muzyki klasycznej. Spektakl jest także impulsem do rozważań nad własną hierarchią wartości, sensem życia, priorytetami. Reżyser spektaklu – Krzysztof Jasiński, lekko i celnie poprowadził swój zespół, dzięki czemu „Kolacja na cztery ręce” bawi, ale i prowokuje do refleksji. Wyważone tempo, cięty dowcip i magnetyzujące aktorstwo to siła tego spektaklu. Aktorstwo najwyższej próby. Silne, szlachetne, niezwykle plastyczne. Autentyczność kreacji Emiliana Kamińskiego i Olafa Lubaszenko jest zachwycająca. Pracując zupełnie innymi środkami stworzyli postacie tak różne, a jednocześnie tak sobie bliskie. Na wielkie brawa zasługuje także Maciej Miecznikowski, który wcielił się w rolę kamerdynera Jerzego Fryderyka Haendla. Miecznikowski jest niczym wentyl bezpieczeństwa rozładowujący napięcie między mistrzami. Jego kreacja jest bardzo charakterystyczna, a przy tym lekka i nieco figlarna. Wielki ukłon również w kierunku Andrzeja Lewczuka – autora scenografii i kostiumów, które budują klimat tego niezwykłego spotkania.

„Kolacja na cztery ręce” to spotkanie mistrzów. To kolacja lekka, zabawna… i niezwykle smaczna.

 

12009774_10200852241506039_6058458511187446462_n

 

katarzyna hanna binkiewicz

krytykat

 

Autor: Paul Barz

Przekład: Jacek Stanisław Buras

Reżyseria: Krzysztof Jasiński

Obsada: Emilian Kamiński, Olaf Lubaszenko, Maciej Miecznikowski
Scenografia i Kostiumy: Andrzej Lewczuk

Dźwięk: Łukasz Faliński
Światło: Szymon Szczęsny

Reklamy