Tagi

, , , , , , , , , , ,

teaserCzas przed premierą to w teatrze bardzo ważny i osobliwy okres. Towarzyszą mu zazwyczaj silne emocje, niepokój i wysoki poziom stresu. Każdy pragnie, by przygotowywane dzieło było jak najlepsze. Niektórych rzeczy jednak nikt nie jest w stanie przewidzieć. A gdy gasną światła i kurtyna idzie w górę… nie ma mowy o dublach. 

Najnowsza premiera Och-Teatru pod tytułem „Prapremiera Dreszczowca” w reżyserii Grzegorza Warchoła to komedia o kulisach teatru, o aktorach i  trudnej sztuce tworzenia postaci. To także spektakl, który mimo swojego komediowego wydźwięku podkreśla, jak ważny w teatrze jest profesjonalizm.

Amatorski teatr, ambitni pracownicy Politechniki. Scena, oświetlenie, dekoracje – wszystko wygląda naprawdę dumnie. Niestety, czasami pewne rzeczy… nie powinny się zdarzyć. Nie chodzi już nawet o te wybuchające kosze czy gasnące światła… ale przede wszystkim o ludzi. Scena jest wybredną przyjaciółką, nie każdego pokocha. I nie oszukujmy się – są osoby, które nigdy nie powinny na niej występować. Pech chciał, że amatorska grupa teatralna w 100 procentach zebrana jest właśnie z takich osób. Dokładając do tego wszelkie możliwe teatralne plagi, brak profesjonalizmu i niefrasobliwość całego zespołu otrzymujemy idealny przepis na katastrofę. Uroczą i niezwykle zajmującą katastrofę.

„Prapremiera Dreszczowca” to mistrzowsko podana rozrywka w najbarwniejszym wydaniu. Tempo spektaklu momentami przewyższa ludzkie możliwości odbioru bodźców. Co najważniejsze – to chaos kontrolowany i to widać. Sceny są dynamiczne, spektakl nie traci rytmu i niezmiennie skupia uwagę. Grzegorz Warchoł na tyle sprawnie i trafnie pokierował swoim zespołem, że mimo treściowego przeciążenia nie ma mowy o przypadkowości czy przesadnym dociążeniu postaci. Praca nad komedią to zawsze trudna, matematyczna potyczka. W „Prapremierze Dreszczowca” każdy szczegół zasługuje na piątkę. Oglądana na scenie jasność i finezyjność wymaga od aktorów bardzo mocnego warsztatu, niebywałego wyczucia sceny, partnera, a także świadomości własnego ciała. Wielką przyjemnością jest patrzeć na tak profesjonalne w swym braku profesjonalizmu aktorstwo. To wielka sztuka zagrać amatora i nie przeciągnąć postaci w stronę nadmiaru lub zbyt dużego braku. Wielki ukłon w kierunku Tomasza Drabka, który swojej postaci dał ogromną energię. Jego kreacja jest silna, charakterystyczna, obrysowana bardzo grubym konturem. Drabek zachowuje jednak przy tym niebywałą lekkość i figlarność. Także postać pani dziekan stworzona przez Izabelę Dąbrowską to absolutny majstersztyk. Cały zespół aktorski wykreował ciekawe i subtelne w swoim przerysowaniu postacie.

Spektakl jest zajmujący i przede wszystkim szalenie zabawny. Sceniczny chaos, rytmiczność, lekkość i wyborne aktorstwo – to wszystko sprawia, że „Prapremierę Dreszczowca” ogląda się z niebywałą rozkoszą. I choć w tym spektaklu nie udaje się nic, to tak naprawdę udaje się wszystko. Profesjonalnie rozegrana teatralna klęska – takie rzeczy tylko na scenie Och-Teatru.

1392391434183

katarzyna hanna binkiewicz                                    

krytykat

 

 

Tłumaczenie: Elżbieta Woźniak
Reżyseria: Grzegorz Warchoł
Scenografia i kostiumy: Maciej Preyer
Światło: Waldemar Zatorski
Dźwięk: Radosław Grabski
Asystent scenografa i kostiumologa: Małgorzata Domańska
Producent wykonawczy i asystent reżysera: Jan Malawski

Obsada: Izabela Dąbrowska, Patrycja Szczepanowska, Tomasz Drabek, Adam Krawczuk, Andrzej Pieczyński, Rafał Rutkowski, Maciej Wierzbicki oraz Jan Malawski (głos)

Reklamy