Tagi

, , , , ,

1898191_715455221808490_382029609_nMąż i żona. Ona i on. Razem czy przeciwko? Miłość czy nienawiść? „Małe zbrodnie małżeńskie” to kultowy tekst autorstwa Erica Emmanuela Schmitta, który w Teatrze Mazowieckim dostaje nowe życie. W roli żony – Katarzyna Herman, w roli męża: Redbad Klijnstra. 

„..kiedy widzicie kobietę i mężczyznę w urzędzie stanu cywilnego, zastanówcie się, które z nich stanie się mordercą.”

Związek Lisy i Gillesa wystawiony został na poważną próbę. Gilles po wypadku traci pamięć. Amnezja staje się niejako nowym początkiem ich związku. Gilles nie wie kim jest, nie pamięta swoich najbliższych. Czy kobieta, która mówi, że jest jego żoną i deklaruje mu miłość jest naprawdę tą za którą się podaje?

Gilles jest białą kartą. Jego żona stara się więc starannie zapisać jego nową starą tożsamość. Przychodzi jej to z zadziwiającą lekkością, wszak przy okazji może napisać także nową historię ich miłości. Z niezwykłą precyzją Lisa zanurza męża w jego nowym starym życiu. Szczegóły, niuanse, wady, zalety, a to wszystko oprószone ogromnym uczuciem. A przynajmniej deklaracjami.

Lisa wydaje się być pewna swoich słów. Jej gesty, tembr głosu. Wszystko do cna realne. Do czasu.. Rzeczywistość zastana zaskakuje ponownie, gdy Gilles powoli zaczynać odpamiętywać swoje życie przed wypadkiem. Puzzle przestają pasować, układanka rozsypuje się. Jaki naprawdę jest związek Lisy i Gillesa? Jaki był? Czy wypadek był naprawdę wyłącznie wypadkiem? A może amnezja Gillesa nie jest powypadkowa… ?

„..kiedy widzicie kobietę i mężczyznę w urzędzie stanu cywilnego, zastanówcie się, które z nich stanie się mordercą.”

„Małe zbrodnie małżeńskie” w Teatrze Mazowieckim to niezwykle emocjonalny spektakl opierający się na niewiarygodnej relacji między bohaterami. Na scenie iskrzy. Między Lisą i Gillesem nie ma pustych gestów i słów. Nie ma przypadkowości. W tym nieodgadnionym chaosie jest jakaś spójność, którą w niepojęty sposób tworzą artyści. Tworzą ją emocjami, które ani na chwilę nie wyciszają się. Pożądanie miesza się z pogardą, miłość z nienawiścią. To spektakl zbudowany na relacji i emocjach, które palą. Aktorzy stworzyli postaci wielowymiarowe. Konstrukcje psychiczne bohaterów są złożone i nie da się ich prosto sklasyfikować. System rodzinny jest chory. Ale czy tą chorobą nie jest miłość?

Jednostkowo patrząc to jednak zdecydowanie spektakl Katarzyny Herman. To w niej widzowie mogą dostrzec całe spektrum emocji. Ona jest światłem i ciemnością, radością i szaleństwem. Herman niczym zawodowy akrobata biega po linie absolutnie kontrastujących ze sobą uczuć. Zbudowała postać neurotyczną, szaloną, pewną i kruchą jednocześnie. Jej Lisa zmienia się, dojrzewa, z każdą kolejną minutą jej energia się zmienia. Rozkwita i kurczy się. Warsztat aktorski Katarzyny Herman i zachwycająca umiejętność precyzyjnej, niemal chirurgicznej pracy na konstruktach psychicznych swojej bohaterki sprawiają, że widz zawierza jej całkowicie. Co więcej, nie jest w stanie oderwać od niej oczu.

„Małe zbrodnie małżeńskie” w reżyserii Marka Pasiecznego to słodko-gorzka opowieść o miłości. Miłości prawdziwej, która niepozbawiona jest smutku, cierpkich słów i trudnych uczuć. Pasieczny zbudował spektakl relacyjny, w którym emocje grają główną rolę. Widz jest świadkiem jednego dnia z życia małżeńskiej pary, jednego dnia, który zdaje się być historią początku i końca. I tak jak w życiu, tak i w przypadku „Małych zbrodni małżeńskich” koniec jest także nowym początkiem.

katarzyna hanna binkiewicz
krytykat
 
Autor: Eric Emmanuel Schmitt
Przekład: Barbara Grzegorzewska
Reżyseria: Marek Pasieczny
Scenografia i kostiumy: Katarzyna Stochalska
Opracowanie muzyczne: Marek Pasieczny
Światło: Damian Pawella
Fotografie: Tomek Tyndyk
Obsada
KATARZYNA HERMAN
REDBAD KLIJNSTRA
Advertisements