Autorka
Moje publikacje
Współpraca
24 środa Sep 2014
Posted by krytykat in Kultura , Teatr
≈ Comments Off on Miłość w czasach lateksu – recenzja spektaklu „Klaps! 50 twarzy Greya” w Teatrze Polonia
Tagi
50 twarzy greya , krytykat , kultura , magdalena lamparska , marta walesiak , mateusz damięcki , teatr , teatr polonia
Trylogia „50 twarzy Greya” doczekała się swojej teatralnej adaptacji. Książki autorstwa E.L. James podbijają rynek i cieszą się niesłabnącą popularnością wśród czytelników. Ten swoisty fenomen społeczny i literacki w Teatrze Polonia jest fundamentem dla historii, która poraża i obezwładnia swoim komizmem.
O spektaklu „Klaps! 50 twarzy Greya” należy myśleć w jednej kategorii – to parodia. Zabawa formą, językiem. Sceniczny żart. I tak patrząc na przedstawienie w reżyserii Johna Weisgerbera można jednoznacznie stwierdzić, że to strzał w dziesiątkę. To prawdopodobnie jedyna słuszna droga, by opowiedzieć tę historię zachowując jednocześnie jej fundamentalne elementy. I tak w Teatrze Polonia poznajemy kurę domową, starszą księgową, matkę i żonę (Marta Walesiak), która podczas samotnego weekendu w domu wlewa w siebie hektolitry wina i przelewa – wino z butelki rzecz jasna, ale także swoje erotyczne pragnienia na klawiaturę komputera. Tworzy postać Hugha Hensona (Mateusz Damięcki) – milionera, który ratuje pandy. Przystojnego, męskiego, na pierwszy rzut oka intrygującego i szarmanckiego…ale gdyby coś to „zostań jego niewolnicą”. Drugą postacią, która pojawia się w głowie księgowej-pisarki jest Natasha (Magdalena Lamparka). Natasha „laska beee”. I cóż, historia Natashy i Hugha krzyżuje się z historią Batmana, Belli i Edwarda ze „Zmierzchu”, a na końcu trąci nawet romantyzmem rodem z „Love actually”. Nawiązań jest mnóstwo, każda scena zaskakuje jakimś nowym elementem, który autorka dołącza do tej prawie miłosnej i prawie erotycznej historii. Głupiutka Natasha pragnie uczucia prawdziwego, a Hugh? Hugh wolałby sznur i prądnice….
„Klaps! 50 twarzy Greya” to lekkie i zabawne przedstawienie, które niewątpliwie bazuje na kultowej trylogii, ale – nie ma się co oszukiwać – pokazuje ją z przymrużeniem oka. Och, z ogromnym przymrużeniem. Może nawet lekko na półślepo. Bo to parodia i to parodia w najlepszym wydaniu! Reżyseria jest spójna i jasna, sceny są krótkie i bardzo energetyczne. Salwy śmiechu widowni nakładają się na siebie i samoistnie zagłuszają. Trudno złapać oddech. Konwencja spektaklu i „oko do widza” daje właśnie tę lekkość, która pozwala śmiać się bez poczucia wstydu czy zażenowania związanego z językiem czy samą tematyką. „Klaps! 50 twarzy Greya” to rozrywka na bardzo przyzwoitym poziomie. Dobrze poprowadzone przez reżysera przedstawienie absolutnie obezwładnia swoją naiwnością i szczerością jednocześnie. Rekwizyty rodem ze szkolnego przedstawienia idealnie odnajdują się w tej formie i potęgują jej komizm. Aktorzy bawią się świetnie i to się czuje. Trudno wyobrazić sobie kogoś innego w roli Hansona niż przystojnego Mateusza Damięckiego, który dał swojej postaci sto procent realności i dokładnie tyle samo szaleństwa. Magdalena Lamparska jako naiwna Natasha nie drażni swoją infantylnością- a to istotne w przypadku tak skonstruowanej postaci, ale wzbudza sympatię. Marta Walesiak jako autorka i szalona żona i matka nieustannie zaskakuje, ale momentami brakuje jej energii i niestety wydaje się być nienaturalna. Nie można jej jednak odmówić pięknej i mocnej barwy głosu.
„Klaps! 50 twarzy Greya” to lekka, frywolna komedia, to parodia w najlepszym wydaniu. Spektakl przeplatany piosenkami utrzymanymi w tym samym klimacie, absolutnie paraliżuje swoim komizmem. Od pierwszej sceny trudno jest powstrzymać śmiech. „Klaps! 50 twarzy Greya” to rozrywka na wysokim poziomie. Spektakl bazujący na trylogii, której literacki potencjał pozostaje wiele do życzenia jest miłym zaskoczeniem i niewątpliwym wyzwaniem dla przepony.
Nie da się ukryć, lutownica i prądnica nigdy już nie będą miały tego samego znaczenia..
Obsada:
Możliwość komentowania jest wyłączona.
Emocje & Lifestyle
krytyTALK
Książka
Kultura
Teatr
Marionetka życia – recenzja spektaklu „Calineczka dla dorosłych” Teatru Montownia i Teatru Papahema w Teatrze Powszechnym
Znane piekło czy nieznane niebo? – recenzja spektaklu „Wujaszek Wania” w Teatrze 6.piętro
„Don Kichot z Kamienicy” – miłość, pasja i marzenia
Radość jest częścią Ciebie – recenzja książki „Radość. Poczucie szczęścia, które masz w sobie”
Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma… – recenzja spektaklu „Kolacja na cztery ręce” w Teatrze Kamienica
Miłosny wielokąt – recenzja spektaklu „Intryga” w Teatrze Kamienica
To kill or not to kill? – recenzja spektaklu „Truciciel” w Och-Teatrze
Emocjonalny trójkąt – recenzja spektaklu „Artysta” w Teatrze Młyn
250 lat Teatru Publicznego w Polsce – to musisz wiedzieć.
Traktat o wolności – recenzja „Operetki” w reżyserii Jerzego Lacha w Warszawskiej Operze Kameralnej
Styczeń 2016
Listopad 2015
Wrzesień 2015
Lipiec 2015
Czerwiec 2015
Maj 2015
Kwiecień 2015
Marzec 2015
Luty 2015
Styczeń 2015
Grudzień 2014
Listopad 2014
Październik 2014
Wrzesień 2014
Sierpień 2014
Lipiec 2014
Czerwiec 2014
Maj 2014
Kwiecień 2014
Marzec 2014
Luty 2014
Styczeń 2014
Grudzień 2013
Listopad 2013
Październik 2013
Wrzesień 2013
Sierpień 2013
Lipiec 2013
Czerwiec 2013
Maj 2013
Kwiecień 2013
Kopiowanie, rozpowszechnianie tekstów, zdjęć, grafik oraz kopiowanie, rozpowszechnianie i publiczne odtwarzanie plików audio-wideo opublikowanych na stronie https://krytykat.wordpress.com jest dozwolone jedynie pod warunkiem uzyskania wcześniejszej zgody właściciela serwisu.
Strona Krytykat używa cookie. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Temat Chateau .
Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.
Dołącz do 25 obserwujących.