Tagi

, , , , , , , , , , ,

dziewczyny_72_dpi_wwwFacebook, Instagram, Twitter, Google+, hipsterzy, Iphony, Powiśle, modne knajpy, teatry i modne tematy. Koszulka od Hilfigera, buty Lacoste. Minimalizm wszędzie, szczególnie w ludziach. Nie ma czasu na emocje, na uczucia, na poznanie drugiego człowieka. O tym właśnie opowiadają nowe „Dziewczyny do wzięcia” w reżyserii Piotra Ratajczaka.  Spektakl Teatru Powszechnego to bazujący na kultowym filmie Kondratiuka, zdeformowany, gorzki obraz dzisiejszych relacji międzyludzkich.

Trzy dziewczyny z małego miasta przyjeżdżają do Warszawy. Na czacie umówiły się z dwoma przystojniakami, którzy wydają się być nimi bardzo zainteresowani. Pojawiły się wszak już w pierwszych minutach rozmowy liczne emotikony potwierdzające zaangażowanie – takie jak: „:**” czy „:)))” i nie ma się co oszukiwać – dodanie do grupy bliskich znajomych też o czymś świadczy. Niestety, jak świat światem, tak czat czatem. Dziewczynom z prowincji będzie trudno wpasować się w hermetyczny świat warszawskich hipsterów. Wielka Warszawa pełna perspektyw i tętniąca życiem okaże się być brudna, zakłamana i zepsuta.

Historia w Powszechnym inspirowana jest tą pokazaną w filmie Kondriatuka, przeniesiona jest jednak na aktualny, grząski społeczny grunt. Młodzi, wystylizowani chłopcy, ubrani w markowe ciuchy, rozmawiający o sensie życia i dziewczyny z prowincji – proste, bezpośrednie, nieco nieokrzesane. Zderzenie dwóch światów. Spektakl w Teatrze Powszechnym ukazuje widzom moralną, emocjonalną i społeczną degrengoladę. Czy dzisiejsze relacje między ludźmi to pozbawione wrażliwości mechaniczne działania dyktowane popędami lub interesownością?  Niewątpliwie jest w tym jakaś prawda – czasy nie sprzyjają poznaniu drugiego człowieka, ale czy oznacza to, że staliśmy się marionetkami, zamkniętymi w cyfrowej rzeczywistości? Utraciliśmy zdolność przeżywania, współczucia, rozumienia, kochania? Chcemy tylko więcej, mocniej, szybciej i bardziej? Spektakl „Dziewczyny do wzięcia” w Teatrze Powszechnym podszedł do tematu bardzo stereotypowo, biorąc pod uwagę jedynie jeden poziom doświadczania. Szkoda, brakuje zaskoczenia, brakuje jakiejś prawdy, brakuje człowieka. Spektakl jest całkowicie obdarty z warstwy emocjonalnej. Oczywiście, taki był zamysł i taka wizja – miało być głośno, kolorowo i modnie, ale „Dziewczyny do wzięcia” w Powszechnym są ciężkie i szablonowe. Przejaskrawiony obraz społeczeństwa miał zmuszać do myślenia i wywoływać moralny paradoks ubranymi w żarty opowieściami, ale brakuje głębi, brakuje emocjonalnych konotacji.

Nie da się jednak ukryć, że aktorsko jest naprawdę zachwycająco. Każda kreacja jest osobliwa, znacząca i charakterystyczna. Artyści tworzą na scenie sprzężony i jasny zespół. Zespół zdolny i mocny technicznie. Trudno wyróżnić, która z postaci jest lepsza, która gorsza. Każda ma swój charakter i pazur.

„Dziewczyny do wzięcia” to dobry spektakl. Konsekwentna i dynamiczna reżyseria, ciekawa scenografia i oczywiście zachwycający zespół aktorski sprawiają, że ogląda się go z uśmiechem, refleksją, ale niestety także z niesmakiem. Spektakl bawi, raczy hitami muzycznymi i ciętymi pointami, ale pokazuje wyłącznie jeden wymiar odbioru świata. Karykatura o którą pokusili się twórcy zaczyna trawić sama siebie. Wielka szkoda, że tak ważny i aktualny temat został potraktowany tak płasko. Czy rzeczywiście żyjemy w świecie degrengolady? Czy relacje między ludźmi są oparte wyłącznie na ogólnie pojętej interesowności? Czy w człowieku jest jeszcze miejsce na człowieka?

 

katarzyna hanna binkiewicz
krytykat
 
adaptacja:
Piotr Rowicki
reżyseria:
Piotr Ratajczak
scenografia:
Matylda Kotlińska
kostiumy:
Matylda Kotlińska
opracowanie muzyczne:
Piotr Ratajczak
światło i odbicia:
Tadeusz Perkowski
pozostali realizatorzy:
ruch sceniczny: Arkadiusz Buszko
inspicjent: Ewa Kancler-Żeleńska
obsada:
Eliza Borowska, Katarzyna Maria Zielińska, Agnieszka Przepiórska, Grzegorz Falkowski, Piotr Ligienza, Michał Napiątek
Advertisements