Tagi

, , , , , , , , ,

plakat_www„Ja, Itamar Jakobi, lat 40, niniejszym oświadczam, że nagle uświadomiłem sobie, iż urodziłem się, żeby żyć. Jeszcze dziś wieczorem pójdę zniszczyć moją przyjaźń z moim najlepszym przyjacielem Leidentalem. Więcej już nie napiję się u niego herbaty, nie zagram z nim w domino. Sprawię mu ból i zranię go, wymierzę kopa w jego przyjaźń, żeby zrozumiał, gdzie jest on – a gdzie ja. Sprawię mu ból i zranię go.” Tak właśnie zaczyna się spektakl „Jakobi i Leidental” w reżyserii Marcina Hycnara. Itamar Jakobi (Michał Sitarski) postanawia zerwać wieloletnią przyjaźń z Dawidem Leidentalem (Jacek Braciak) zadając mu przy tym cynicznie i świadomie ból. Itamar chce zacząć nowe życie, jest przekonany, że zasługuje – jako jedyny i w przeciwieństwie do swego przyjaciela – na szczęście, miłość i uciechę. Czy pycha Itamara może zaprowadzić go do upragnionej krainy radości? I jak to jest z tą karmą? Czy Jakobi i Leidental poznają jej smak? I czy nawet największy cynik ma w sobie jakąś głęboką skrywaną wrażliwość?

Itamar odchodzi. Szybko poznaje kobietę – niesamowitych kształtów i usposobienia. Rut Szahasz (Edyta Olszówka) to kobieta wyjątkowo neurotyczna, nieco histeryczna i uroczo głupia. Niespełniona artystka, racjonalizująca wszystko, co spotyka ją w życiu, pojmująca życie jako pewnego rodzaju równanie matematyczne. Itamar i Rut niedługo jednak cieszą się własnym szczęściem – cały czas towarzyszy im opuszczony Leidental. Samotny, zbolały chciałby być zauważony, chciałby być kochany, szanowany i potrzebny. Niestety, Jakobi pozostaje nieugięty i okrutny. Obraża byłego przyjaciela, kopie i poniża. Traci zmysły usilnie starając się odciąć od przeszłości. Rzeczywistość szykuje dla niego jednak zupełnie inny plan. Jego małżeństwo z Rut stanie się..trójkątem. I to absolutnie niezwykłym. Leidental zatraci się w swoim poniżeniu, zostanie pomocnikiem, sprzątaczką i sługą. Samotność jest dla niego zdecydowanie bardziej okrutna niżeli wyzbycie się honoru i godności. Pozwala sobą pomiatać, by tylko czuć się elementem jakiejś struktury, by czuć się potrzebnym, nawet w tak absurdalny sposób. Jak rozwinie się ta relacja? Czy człowiek jest w stanie znieść wszystko w imię wyższych potrzeb? I czy Rut okaże się równie głupiutka jak wydawało się na początku?

Sztuki Hanocha Levina są zawsze wielowymiarowe, a postaci jawią się jako misternie zbudowane konstrukty psychologiczne. Każda z nich poza łatwo dostępną warstwą zewnętrzną, ma także niezwykle rozbudowaną warstwę emocjonalną i moralną. Postaci Levina są nieoczywiste, są gorzkie, skrzywdzone i zagubione. Jakobi, Leidental i Rut to doskonały tego przykład. Zupełnie różne charaktery, ale wszystkie podszyte głębokim lękiem i smutkiem.

Aktorsko ten spektakl jest po prostu mistrzowski. Jacek Braciak w roli smutnego, samotnego i szalenie wrażliwego Leidentala jest niesamowicie prawdziwy. Wzrusza, rozśmiesza, Leidental Braciaka wprost utkany jest z emocji. Michał Sitarski jako Jakobi udowadnia jak dobry ma warsztat techniczny i jak lekko potrafi poruszać się po psychologicznych schematach swojego bohatera. Jego postać jest niebywale dynamiczna i bardzo zagadkowa. Sitarski dał swojemu Jakobiemu jakąś niezwykłą tajemnicę, dał mu pozorną wolność, silnie blokowaną przez podświadome mechanizmy. Edyta Olszówka w roli Rut jest chyba najbardziej ekspresyjną i barwną postacią tego spektaklu.Ma energię i silnie zarysowany charakter, który od samego początku pozwala sądzić, że głębiej jest coś przerażającego. Reżyser – Marcin Hycnar sprawił, że historia istotnie podzielona jest na części, ale przechodzą one płynnie i tak naprawdę jest to proces cyrkularny. Aktorzy poprowadzeni są lekko i celnie, nie ma mowy o emocjonalnym zmęczeniu widza, choć przy tak rozbudowanych postaciach mogłoby się to zdarzyć. Miłe dla ucha piosenki wyśpiewywane przez aktorów dodają lekkości i niekiedy pozwalają odetchnąć, równoważąc trudne emocje na scenie. Nie sposób nie zachwycić się rozwiązaniami scenograficznymi w tym spektaklu! Wspaniałe, zmyślne kostki, zupełnie nieprzypadkowo przypominające te służące do gry w domino, budują całą historię i spełniają funkcje wszelkich potrzebnych rekwizytów na scenie. Są domem, rzeką, wybiegiem i lodówką. Bardzo konceptualne i oryginalne rozwiązanie, spójne z całością i przykuwające wzrok.

„Jakobi i Leidental” to piękny, gorzki spektakl o poszukiwaniu sensu. O miłości, samotności, o ogromnej potrzebie bycia z kimś, przy kimś i dla kogoś. Historie Jakobiego, Leidentala i Rut uzmysławiają jak trudno niekiedy zawalczyć z własnymi lękami i wyzbyć się przeszłości. To także opowieść o przyjaźni i przeznaczeniu, które próbujemy oszukać. Z pozoru zabawny spektakl „Jakobi i Leidental” kryje w sobie ogrom emocji, egzystencjalnych rozterek i psychologicznych mechanizmów. Spektakl ważny, potrzebny i zachwycający.

katarzyna hanna binkiewicz
krytykat
 
Hanoch Levin JAKOBI I LEIDENTAL
przekład: Michał Sobelman
reżyseria: Marcin Hycnar
muzyka: Czesław Mozil, Filip Kuncewicz
scenografia: Julia Skrzynecka
współpraca scenograficzna: Joanna Walisiak-Jankowska
współprodukcja: Joanna Ochnik
OBSADA
Edyta Olszówka
Jacek Braciak
Michał Sitarski
Reklamy