Tagi

, , , , , , , , , ,

Czerwiec jest szczególnym miesiącem. Wiele teatrów zaczyna wakacyjną przerwę. Nie wszystkie, na szczęście. Śledźcie repertuar, kupujcie bilety, kupujcie wejściówki, spędzajcie czas w teatrze. Zawsze potem możecie iść na piwo na Pola Mokotowskie, albo nad Wisłę. Wyciśnijcie teatralny czerwiec do ostatniej kropli. Co warto zobaczyć?

Teatr Kamienica

ZUS czyli Zalotny Uśmiech Słonia

reż. Emilian Kamiński

ZUS_Layout-stara-strona-210x307

Absolutne must see! Sztuka autorstwa Michaela Cooneya – syna mistrza farsy to fantastycznie zagrane, przygotowane i przemyślane przedstawienie. Wszystko jest w tempie, żart goni żart, brzuch boli od śmiechu. Na scenie między innymi Kamiński, Kamińska, Czarnota i Pakosińska.

Kiedy? 20,21,22.06

Co napisałam?

” Eryk Słoń(Sambor Czarnota) to cwaniak jakich mało! Żyje luksusowo…na koszt państwa. Jest mistrzem pobierania zasiłków i rent. Trzeba przyznać, że Słoń to biznesmen klasy luks, wprawnie operujący własnymi kłamstwami. W gwoli wyjaśnienia – wcale nie chodzi o własną chciwość i miłość do pieniędzy. Absolutnie. To wszystko tylko i wyłącznie z ogromnej miłości do żony – Tiny (Ewa Lorska). Cały spisek wydaje się być opracowany do perfekcji, ale należy powiedzieć otwarcie – każdy mógłby się pogubić w takiej ilości fikcyjnych postaci. Słoń postanawia więc sukcesywnie uśmiercać każdego ze swoich darczyńców – to znaczy nieistniejących lokatorów na nazwiska których Eryk pobierał wszelkie możliwe zapomogi. To także mogłoby się udać, gdyby nie Jużżyg(Paweł Burczyk) reprezentujący wielkoduszną instytucję państwową, bo żeby przyznać zasiłek wdowie potrzebny jest podpis i podpis potwierdzający podpis i podpis podpisu potwierdzającego podpis….

Wizyta urzędnika państwowego jest niejako mechanizmem spustowym. Rusza lawina zdarzeń, której nikt i nic nie jest w stanie zatrzymać. Kto okaże się czyim mężem? Kto będzie trupem, a kto zrozpaczoną wdową? Czy ktoś będzie jadł tapety? I czy wygrana w konkursie ma jakiś związek z księżycem w Uranie?”

Całość do przeczytania tutaj. 

Och-Teatr

Przedstawienie Świąteczne w szpitalu Św. Andrzeja

reż. Krystyna Janda

24757

Michael Cooney w Kamienicy, a mistrz farsy – Ray Cooney w Ochu. Grany od lat Mayday, rówież autorstwa Cooneya, cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem. Kto kocha Mayday – musi obejrzeć Przedstawienie Świąteczne, kto nie widział – także musi!, ale tylko jeśli chce zadbać o własne zdrowie psychiczne. Fantastycznie przygotowana farsa, jak zwykle w rękach KJ, na scenie cała plejada gwiazd – Machalica, Żak, Perchuć, Górska. Jeden dzień, jedno przemówienie, jedno przedstawienie… 2 godziny śmiechu BEZ PRZERWY.

Kiedy?

Co napisałam?

„„Przedstawienie Świąteczne” to spektakl, który nie może się nie spodobać, chociaż niewątpliwie może i będzie zadziwiać. Zwykły dzień w Szpitalu Świętego Andrzeja w kilka chwil zmienia się w niekończącą się lawinę komplikacji, dziwnych zbiegów okoliczności i niespodziewanych gości. Niezbyt rozgarnięty doktor Mortimore (Marcin Perchuć) przygotowuje się właśnie do swojego przemówienia, które wygłosić ma na zjeździe neurologów odbywającym się w szpitalu. Pozostały personel namiętnie ćwiczy swoje role, przygotowując się do przedstawienia świątecznego wystawianego dla pacjentów i ich rodzin. Nie byłoby w tym nic spektakularnego, gdyby nie niespodziewana wizyta dawnej kochanki, pijany nastolatek biegający po szpitalu w poszukiwaniu ojca, koszmarnie sympatyczny pacjent z lekką amnezją starczą, a także nierozgarnięty, ale czujny sierżant policji. Co dobrego może z tego wyniknąć?”

Całość do przeczytania tutaj.

Teatr Powszechny

…jesteś piękne, mówię życiu…

reż. Waldemar Śmigasiewicz

jestes_piekne

Mam wielki sentyment do tego spektaklu. Opowieść utkana z wierszy Szymborskiej przenosi w magiczny, liryczny świat pełen pięknych barw i emocji. Tak lekki, anielski, tak czuły na rzeczywistość… Wspaniała Ania Moskal, Joanna Żółkowska i Paulina Holtz. Ostatni raz przed wakacjami.

Jesteś piękne – mówię życiu – 
bujniej już nie można było, 
bardziej żabio i słowiczo, 
bardziej mrówczo i nasiennie.

Kiedy? 10.06

Co napisałam?

„„…jesteś piękne-mówię życiu…” to obraz trudny i wymagający od widza całkowitego oddania. To jak zabawa, której reguły musisz poczuć i zrozumieć. Poezja domaga się uwagi, pełnego odczuwania i zrozumienia. Jeśli wejdziesz w energie słów płynących ze sceny, nie będziesz potrafił się uwolnić. I będzie to absolutnie najcudowniejsza niewola.

Wiersze Szymborskiej w ustach Żółkowskiej, Moskal i Holtz w niebywały sposób przenikają się i tworzą magiczną rzeczywistość, której doświadczenie wiąże się z ogromną ilością emocji i ryzykownymi, mogłoby się zdawać, refleksjami. Refleksjami nad prawdą. Życiem, śmiercią, własnym byciem.

To spektakl, który bazuje na nastroju i emocjach. Na trwającej chwili i myśli. Bez zbędnych rekwizytów i pustych słów. To spektakl prawdy. Tej codziennej, zapomnianej, zwyczajnej…”

Całość do przeczytania tutaj.

Teatr Narodowy

Dowód na istnienie drugiego

reż. Maciej Wojtyszko

dowod-na-istnienie-drugiego

Witold Gombrowicz i Stanisław Mrożek na jednej scenie. Jeden cyniczny i zarozumiały, drugi cichy, niepewny, zamknięty w swoim świecie. Spotkanie ważne i zajmujące. Przebiegły Gomrowicz, w tej roli genialny Jan Englert, próbuje testować zagubionego Mrożka (Cezary Kosiński). Po co? Czy chodzi o coś więcej niż zwykłą grę słów? Może jest w tym tak naprawdę ogrom lęku i wątpliwości…. 

Kiedy? 28,29.06

Co napisałam?

„Maciej Wojtyszko – autor sztuki i jednocześnie reżyser spektaklu pozwolił sobie na odrobinę fantazji i delikatną prowokację. Witold Gombrowicz i Sławomir Mrożek istotnie spotykali się we Włoszech i Francji, trudno jednak stwierdzić, jakie te spotkania mogły mieć charakter. Wojtyszko skonstruował swoją sztukę w oparciu o te spotkania, zwracając szczególną uwagę na realne różnice w postrzeganiu świata i własnej twórczości obydwu twórców.

Witold Gombrowicz (Jan Englert) – cyniczny megaloman, o sercu, w którym gdzieś bardzo głęboko tlił się lęk. Stanisław Mrożek (Cezary Kosiński) – spokojny, cichy, skromny, niemalże przezroczysty. Coś ich jednak łączy. Łączy ich geniusz. Obaj błyskotliwi, z niebywałym talentem do czułej i czujnej obserwacji, do wnikliwej analizy i celnego wnioskowana.

W Narodowym jesteśmy świadkami rodzącej się, bardzo specyficznej, więzi między dwoma mistrzami. Przebiegły Gombrowicz uparcie i niestrudzenie prowokuje, manipuluje. Chce błyszczeć i rozdawać karty. Testuje Mrożka, stara się zmusić go do jakiejkolwiek interakcji, przy okazji bacznie mu się przyglądając. Mrożek jest dla niego geniuszem i kukiełką w jednym.”

Całość do przeczytania tutaj.

Teatr WARSawy

Ślad

reż. Maria Seweryn

BfE6azdIMAAQ6IN

Nie wiem, co mogłabym jeszcze dodać do słów, które już popłynęły ze mnie; z mojego serca o tym spektaklu. „Ślad” to ważne spotkanie z samym sobą. Ze swoimi lękami, uprzedzeniami, ze swoim spojrzeniem na rzeczywistość. Piękna, bolesna historia kobiety, która dojrzewa i uczy się doświadczać życia, kochać, rozumieć… Fenomenalna kreacja Agnieszki Michalskiej, spójna reżyseria Marii Seweryn, ogrom emocji i wzruszeń. Jeden z moich znajomych, wrażliwy na piękno i emocje teatru, określił ostatnio spektakl „Ślad” słowami mocne piękno. Myślę, że oddają one idealnie klimat tego przedstawienia.

Kiedy? 15.06

Co napisałam?

„Anna w klasie maturalnej zaszła w ciążę. Jej szalenie dojrzały chłopak zdobył kasę i załatwił adres. Bez zbędnego „damy radę”, „przejdziemy przez to razem”, nie mówiąc nawet o „wychowamy to dziecko, cokolwiek by się nie działo”. Młoda dziewczyna, bez wsparcia, bez zrozumienia, sama mierzy się z tą sytuacją. To emocje, których nie da się wytłumaczyć, zrozumieć. Świadoma i nieświadoma konsekwencji decyduje się przerwać ciążę. Czy aborcja będzie lekarstwem? Środkiem przeciwbólowym na tę sytuację? Czy „po” będzie jak dawniej?

Każda energia, która pojawia się w naszym życiu, przynosi ze sobą jakąś naukę. Każda sytuacja, która się przydarza to kolejna lekcja w szkole życia. To jak ją wykorzystamy, zależy wyłącznie od nas. Agnieszka Michalska jako Anna delikatnie, ale konkretnie pokazuje, jaki wpływ na nasze życie mają spotkani ludzie, podjęte decyzje. „Ślad” nie jest wyłącznie opowieścią o aborcji i związanej z nią traumie. To historia o samotności, o potrzebie bliskości i zrozumienia. O bezsilności i walce o siebie. To wędrówka. Tak, wędrówka przez pokrętne i niejednokrotnie mroczne korytarze życia.”

Całość do przeczytania tutaj.

 

 

Reklamy