Tagi

, , , , , , , , ,

Monodram „Ślad” w Teatrze WARSawy opowiada historię dziewczyny, która w klasie maturalnej zachodzi w ciążę i decyduje się na aborcję. W spektaklu nie ma płaskich szablonów, temat ujęty jest na wielu płaszczyznach, a aborcja staje się punktem wyjścia dla kolejnych zdarzeń i decyzji, które podejmuje bohaterka. W roli dojrzewającej, uczącej się siebie i życia Anny – Agnieszka Michalska.

Fot. Katarzyna Chmura-Cegiełkowska

Fot. Katarzyna Chmura-Cegiełkowska

Katarzyna Hanna Binkiewicz: Książka „Ślad po mamie” Marty Dzido, na podstawie której powstał spektakl „Ślad” wystawiany w Teatrze WARSawy, nie jest prostym i lekkim tekstem. Skąd ten wybór, skąd ta odwaga?

Agnieszka Michalska: Miałam ogromną potrzebę wyrażenia siebie: swoich emocji i pewnego spojrzenia na życie w sposób aktorski. Zaczęłam myśleć o monodramie, bo spektakle, w których grałam w danym momencie nie dawały takiej możliwości. Rozmawiałam o tym z bliskimi znajomymi i w ten sposób narodził się pomysł na „Ślad”. Marysia podsunęła mi tę książkę. Bardzo mnie zainteresowała. Właśnie ze względu na ładunek emocjonalny, jaki niesie, chociaż nie tylko.

Spektakl wyreżyserowała Maria Seweryn, wspólnie natomiast podjęłyście się adaptacji tekstu. Wtedy wiedziałyście już, co będzie centralnym punktem tej historii?

„Ślad po mamie”, krótko to ujmując, jest historią dziewczyny, która w pewnym sensie niespodziewanie zaszła w ciążę na chwilę przed maturą i decyduje się na aborcję. To monolog dziewczyny, która porównując się z własna matką, opowiada o swoim życiu przed i po tym zdarzeniu. My od początku wiedziałyśmy, że dla nas punktem wyjścia do opowiedzenia tej historii będzie oczywiście aborcja, ale nie chcemy w żaden sposób nią epatować. Koncentrowałyśmy się na tym, co powodowało bohaterką oraz na konsekwencjach jej wyboru. Marysia wymyśliła formę „coming out’u”. Moja bohaterka nie dokonuje aborcji na scenie, ona się do niej i do wielu jeszcze innych sytuacji przyznaje. Opowiada o swojej rodzinie, relacjach, chłopaku, uzależnieniu od narkotyków, bardzo bliskiej przyjaciółce, z którą zeszły prawie na samo dno. Nie jest to takie sobie opowiadanie przy kawie, ale bardzo trudne przejście bohaterki przez te sytuacje.

Fot. Katarzyna Chmura-Cegiełkowska

Fot. Katarzyna Chmura-Cegiełkowska

Hasło promujące przedstawienie brzmi „Prowokuje, nie osądza”.

Odbiorca widzi na scenie bohaterkę – człowieka pogubionego, samotnego, któremu wydawało się, że łatwo poradzi sobie z niespodziewaną przeszkodą. Nie osądzamy. Nikogo nie obwiniamy. Nie stawiamy tez. Widz podąża za rosnącą świadomością bohaterki. Jest świadkiem jej dojrzewania. Może sam odnaleźć w tym spektaklu kluczowy moment, sytuację lub ich splot, które zaważyły na jej decyzji – według własnych zapatrywań na problem. Podoba mi się opinia, która pojawiła się po premierze: „Dobrze się stało, że wreszcie usłyszeliśmy głos Kobiety i to, co ona czuje, a nie głos społeczeństwa wmawiający nam, co czuje KOBIETA.” (Iwa Poznerowicz, teatrdlawas)

Anna to kobieta, która…

Anna jest kobietą, która potrzebuje prawdziwej bliskości, niepodszytej pieniędzmi czy dragami.

Aborcja to dla bohaterki moment przełomowy, który nie tylko zmienia teraźniejszość i przyszłość, ale także wpływa na percepcję przeszłości. Sam spektakl jest wielopoziomowy i dotyka wielu aspektów życia, często bardzo intymnych i dotkliwych.

Teksty, które z offu na scenie wypowiada dziecko, w książce Dzido mówi starsza nieco dziewczynka, którą bohaterka spotyka na placu zabaw pod blokiem. To właściwie jedyna osoba, z którą w pewnym momencie w ogóle Anna rozmawia. Z tych prostych pytań, które zadaje dziecko i pytań, które Anna zadaje własnej mamie, a właściwie przypomina je sobie, udało nam się pokazać sposób, w jaki te kobiety określają świat: dobro, zło, zdradę, mężczyzn, Boga…
To, co również przyciągnęło mnie do książki Marty Dzido, to nie tylko szerokie spektrum zdarzeń i emocji, ale też metafor. Anioł, którego czuje obok siebie Anna, „elfy”, które spotyka w lesie, są doskonałym kontrapunktem dla dosłowności tematu. Przenoszą nas na trochę inny poziom.

To bardzo wymagająca rola. Amplitudy emocjonalne Anny są druzgocące. W czasie spektaklu ona sama też się zmienia, dojrzewa, staje się bardziej świadoma. Pewne rzeczy wybacza, inne zapomina…

Anna nie obwinia ojca, którego nie było. Nie obwinia matki, która starała się ułożyć sobie życie. Docenia to, co matka jej dała…życie…mimo wszystko. Ta historia również jest dowodem na to, że nie zawsze trzeba karać człowieka, życie często samo daje zapłatę. Anna odczuła to bardzo mocno.

Fot. Katarzyna Chmura-Cegiełkowska

Fot. Katarzyna Chmura-Cegiełkowska

„Ślad” powstał bez pieniędzy publicznych. Teatr WARSawy udostępnił scenę, a reszta to praca dobrych ludzi. To było ryzykowne przedsięwzięcie.

Od początku mój pomysł na monodram spotykał się z życzliwością przychylnych ludzi. Adam Sajnuk zaprosił mnie do aktualnej przestrzeni swojego Teatru, Marysia chciała spróbować reżyserii w oderwaniu od swoich stałych miejsc pracy, Marta Dzido przekazała nam prawa do książki, Kasia Adamczyk, z którą przyjaźnię się od dawna, zgodziła się pomóc nam scenograficznie i kostiumowo. Łukasz Kowalik i Ula Świetlińska pomagali we wszystkim od początku prób. Wszyscy ci ludzie robili to za darmo. Niestety, nie mieliśmy czasu, by oczekiwać na rozpatrzenie przez urzędy wniosków o dotacje, nie udało nam się również pozyskać sponsorów, którzy zechcieliby ten projekt całkowicie sfinansować. Mój dobry kolega, współwłaściciel studia nagraniowego Paweł Betley pokrył koszt powstania scenografii. To była bardzo ważna pomoc. Dzięki wielkie również dla Krzysia Opalińskiego za zrobienie pięknego plakatu. Gdyby tym ludziom nie zależało na tej współpracy, „Ślad” zwyczajnie by nie powstał. Dziękuję również całej ekipie Teatru WARSawy za dołączenie do nas.

Każda sytuacja, każde zdarzenie, każda emocja zostawia w nas ślad?

Wszystko ma znaczenie, mniejsze czy większe. Radzimy sobie z tym, co niesie życie w zależności od naszej wrażliwości, mocy, uwarunkowań rodzinnych, świadomości.
Każdy ma do przejścia swoją „ścieżkę zdrowia”. Decyzje, jakie każdy z nas podejmuje, rzutują na to, czy sobie tę ścieżkę ułatwiamy, czy utrudniamy. Człowiek często komplikuje ją sobie do tego stopnia, że wpada w czarne dziury, z których trudno wydostać się samodzielnie. Tak jest z bohaterką „Śladu”. Bardzo dużo zależy od naszego otoczenia, jednak ja jestem zdania, że na większość zdarzeń w życiu mamy bezpośredni wpływ. Ogromne znaczenie ma to, czy nauczymy się odczytywać informacje zwrotne, które do nas przychodzą: oddźwięki naszych myśli, słów, wreszcie czynów- tych ziarenek, które siejemy każdego dnia, w każdej chwili…

Jaki ślad zostawia „Ślad” Agnieszki Michalskiej w Teatrze WARSawy?

To pytanie do widzów. Wiem już jednak, że przychodzą matki z dorastającymi córkami
i zdarza się, że zaczynają bardziej otwarcie rozmawiać po spektaklu. Przychodzą mężczyźni,
którym ten spektakl otwiera oczy.. są tacy, którzy bardzo się wzruszają i wracają ponownie.
Przychodzą też starsze osoby i wychodzą niezwykle przejęte. Niedawno ktoś napisał, że nie widział dawno tak dobrego spektaklu, do tego – potrzebnego. Taką mam nadzieję…

 

BfE6azdIMAAQ6IN

 
 
„Ślad” według książki Marty Dzido „Ślad po mamie”
Adaptacja: Agnieszka Michalska i Maria Seweryn, reżyseria: Maria Seweryn, scenografia i kostiumy: Katarzyna Adamczyk, występuje: Agnieszka Michalska, muzyka: BLVCK, projekcja: Yann Seweryn. Najbliższe pokazy- 16 maja i 15 czerwca o godz. 20:00 w Teatrze WARSawy (Rynek Nowego Miasta 5/7)
Bilety – 50 zł (normalny), 30 zł (ulgowy) i 15 zł (wejściówka)
Więcej –www.teatrkonsekwentny.pl.
Reklamy