Tagi

, , , , , , ,

Wiosna w teatrze! Jest ciepło, jest słonecznie, ogródki kawiarniane wracają po zimowej przerwie i zaczynają tętnić życiem. Wiosna w sercach, ludzie znów chcą się śmiać. Może by tak się pośmiać w teatrze? Polecam lekki i przyjemny repertuar na słoneczne majowe wieczory.

Och-Teatr

Czas nas uczy pogody

reż. Krzysztof Materna

boxczasnowy_8101

W kwestii uśmiechu.. nie można chyba trafić lepiej. „Czas nas uczy pogody” to absolutnie najbardziej pozytywny, i wzruszający spektakl, jaki powstał w ostatnim czasie. Grupa seniorów – amatorów, ale artystów w pełni tego słowa znaczeniu, wykonuje przeboje polskiej muzyki, opowiadając przy tym niesamowitą historię. Historię o życiu, miłości, o pięknej starości pełnej uśmiechu i marzeń. Energia nie od opisania…

Kiedy? 25,26.05

Co napisałam?

„Idea przedstawienia jest wartością samą w sobie. To teatr trzeciego wieku w najlepszym wydaniu. Materna i jego grupa udowadniają, że jesień życia nie musi być szara. Każdy etap w życiu ma swoją wartość, a starość może dać wiele radości, jeśli tylko chce się z niej skorzystać i dać sobie szansę, by być szczęśliwym. Walorem tego niebywałego widowiska muzycznego  jest  udział  Janusza Bogackiego i jego zespołu;  muzycy, perły polskiej muzyki rozrywkowej,  z powodzeniem aranżują na nowo.”

Całość do przeczytania tutaj.

Teatr Ateneum

Sceny niemalże małżeńskie Stefanii Grodzieńskiej 

sceny_niemalzematteatru

Ach… uśmiecham się na wspomnienie tego spektaklu. Zakochałam się absolutnie. Do tej pory nie wiem czy bardziej w Grażynie Barszczewskiej czy w Grzegorzu Damięckim. Lekkie, przyjemne, urocze w swojej formie przedstawienie, które pokazuje damsko-męskie perypetie z…ogromnym, naprawdę o g r o m n y m przymrużeniem oka. Jest celnie, jest przezabawnie. 

Kiedy? 29,30.05

Co napisałam? 

„„Sceny niemalże małżeńskie” to szalenie przyjemny i czarujący spektakl. W zasadzie nie ma niczego, co można by mu zarzucić. Grażyna Barszczewska i Grzegorz Damięcki, razem i osobno, budują magiczny klimat i wprawiają widownie w prawdziwie błogi nastrój. Jako para i nie para, jako widz i nie widz, jako aktor i nie aktor, choć na scenie tylko dwie osoby – energii i emocji jak przy kilkunastu. Stereotypowe sytuacje, babskie humorki, męskie przyzwyczajenia – na scenie zdają się być lekką igraszką. Wszystko opowiedziane, wyśpiewane jest z niebywałym wyczuciem i nutką ironii. Trudno się nie śmiać z tych naszych ludzkich przywar, mimo świadomości, że przecież śmiejemy się sami z siebie. Obok tej radości jest jednak także miejsce na chwilę zadumy. Na słowo o samotności, na melodie o zdradzie i cierpieniu.”

Całość do przeczytania tutaj.

Teatr Kamienica

ZUS czyli Zalotny Uśmiech Słonia

reż. Emilian Kamiński

ZUS_Layout-stara-strona-210x307

Co to jest za spektakl, co to jest za farsa… Aktorstwo najwyższej próby, ruch opracowany do perfekcji. Tylko ten Słoń sobie lawiruje między jednym a drugim zasiłkiem… Z miłości do żony to wszystko oczywiście… Te kłamstwa, te fałszywe zaświadczenia… Ach, ale ten Kamiński w sukience…

Kiedy? 9,10.05

Co napisałam?

„Eryk Słoń(Sambor Czarnota) to cwaniak jakich mało! Żyje luksusowo…na koszt państwa. Jest mistrzem pobierania zasiłków i rent. Trzeba przyznać, że Słoń to biznesmen klasy luks, wprawnie operujący własnymi kłamstwami. W gwoli wyjaśnienia – wcale nie chodzi o własną chciwość i miłość do pieniędzy. Absolutnie. To wszystko tylko i wyłącznie z ogromnej miłości do żony – Tiny (Ewa Lorska). Cały spisek wydaje się być opracowany do perfekcji, ale należy powiedzieć otwarcie – każdy mógłby się pogubić w takiej ilości fikcyjnych postaci. Słoń postanawia więc sukcesywnie uśmiercać każdego ze swoich darczyńców – to znaczy nieistniejących lokatorów na nazwiska których Eryk pobierał wszelkie możliwe zapomogi. To także mogłoby się udać, gdyby nie Jużżyg(Paweł Burczyk) reprezentujący wielkoduszną instytucję państwową, bo żeby przyznać zasiłek wdowie potrzebny jest podpis i podpis potwierdzający podpis i podpis podpisu potwierdzającego podpis….”

Całość do przeczytania tutaj.

 

Reklamy