7:10. Biegnę na autobus. Sprawdzam w pośpiechu czy mam przy sobie wszystkie potrzebne dokumenty, kalendarz i portfel. Wyjmuję rękawiczki – mimo wszystko poranki nadal bywają chłodne.

źródło: biesydwa.pl

źródło: biesydwa.pl

Zasuwam torbę i biegnę dalej. Bezmyślnie, głupio. Jak marionetka. W pewnym momencie zauważam dzieci malujące kredą na chodniku. Teraz, będąc już po dwóch filiżankach kawy, pomyślałabym: co te dzieci robią tutaj o 7 rano? W tamtym momencie jednak w moim umyśle nie pojawiła się absolutnie żadna myśl. Nieświadomie uśmiechnęłam się patrząc na bawiące maluchy – chłopca i dziewczynkę.

Na chodniku namalowane było ogromne różowe serce, a kilka centymetrów przed nim zielona strzałka. Moje wpatrywanie musiało pewnie być dość alarmujące, skoro wywołało reakcję.

Tam jest miłość proszę Pani, tam jest! – krzyknęła do mnie dziewczynka. Uśmiechnęłam się jeszcze szerzej i pobiegłam, nerwowo patrząc na zegarek, błagając by autobus nie przyjechał za wcześnie.

Nie poszłam w stronę miłości. Spieszyłam się.

A Ty się spieszysz?

Advertisements