Tagi

, , , , , , , , , , ,

dowod-na-istnienie-drugiegoSpotkanie to ważne i niezwykłe. Gombrowicz i Mrożek razem na jednej scenie. Po co? Dlaczego? Czy jest w tym jakaś głębsza idea? „Dowód na istnienie drugiego” w Teatrze Narodowym to niezwykła konfrontacja dwóch, całkowicie odmiennych światów.

Maciej Wojtyszko – autor sztuki i jednocześnie reżyser spektaklu pozwolił sobie na odrobinę fantazji i delikatną prowokację. Witold Gombrowicz i Sławomir Mrożek istotnie spotykali się we Włoszech i Francji, trudno jednak stwierdzić, jakie te spotkania mogły mieć charakter. Wojtyszko skonstruował swoją sztukę w oparciu o te spotkania, zwracając szczególną uwagę na realne różnice w postrzeganiu świata i własnej twórczości obydwu twórców.

Witold Gombrowicz (Jan Englert) – cyniczny megaloman, o sercu, w którym gdzieś bardzo głęboko tlił się lęk. Stanisław Mrożek (Cezary Kosiński) – spokojny, cichy, skromny, niemalże przezroczysty. Coś ich jednak łączy. Łączy ich geniusz. Obaj błyskotliwi, z niebywałym talentem do czułej i czujnej obserwacji, do wnikliwej analizy i celnego wnioskowana.

W Narodowym jesteśmy świadkami rodzącej się, bardzo specyficznej, więzi między dwoma mistrzami. Przebiegły Gombrowicz uparcie i niestrudzenie prowokuje, manipuluje. Chce błyszczeć i rozdawać karty. Testuje Mrożka, stara się zmusić go do jakiejkolwiek interakcji, przy okazji bacznie mu się przyglądając. Mrożek jest dla niego geniuszem i kukiełką w jednym.

Po co to wszystko? Czego tak naprawdę Gombrowicz chce dowiedzieć się o Mrożku? Szydzi z niego czy tak naprawdę nie potrafi przyznać się przed sobą, że jest ktoś, kto może mu zagrażać? A może lęk przed starością sprawił, że Gombrowicz chce mieć pewność, że sztuka słowa i czujnej obserwacji rzeczywistości będzie celebrowana nawet po jego śmierci? To przestrzeń, którą reżyser zostawił widzom. Każdy może dopisać swoje zdanie do tej historii, swój własny pomysł. Droga wolna.

Cezary Kosiński wcielając się w Sławomira Mrożka stworzył genialną, choć niemalże niemą postać. Jego przezroczystość jest dotkliwa, przejmująca, skupiająca uwagę. Kosiński mimo oszczędności środków, stworzył bardzo zajmującą postać. To szalenie trudne, wykreować absorbującą formę, której obecność będzie zaznaczona na scenie, nie mówiąc niemalże nic, a i temperament mając zdecydowanie niezbyt ognisty. Kosińskiemu się udało, mówi każdą cząstką ciała, zbudował mocną postać, wielowymiarową, barwną w swojej transparencji. W roli Gombrowicza na scenie Narodowego pojawia się Jan Englert. Jego postać jest zdecydowanym przeciwieństwem Mrożka i ten kontrast bardzo celnie udało się uwypuklić. Gombrowicz w rękach Englerta jest szalenie sugestywny, czujny. Epatuje pychą, ale nie sposób odmówić mu błyskotliwości. Englert wykreował silną, całkowicie nieprzewidywalną postać. Jest w swojej megalomanii i lęku, przerażający i śmieszny jednocześnie. Momentami wzbudza nawet współczucie. Kosiński i Englert to mistrzowie ceremonii, ale cały zespół aktorski prezentuje wysoki poziom. Warto zwrócić uwagę także na postać Moniki Dryl, która wciela się w przyjaciółkę Mrożka. Dryl wnosi na scenę dużo energii, radości i lekkości. Jej postać koi i pozwala odpocząć widzowi od nieustannych gier Gombrowicza.

„Dowód na istnienie drugiego” to spotkanie mistrza z mistrzem, pokazane z ciekawej perspektywy i dystansu, który pozwala widzowi na zabawę z własną wyobraźnią. Wojtyszko zostawił dużo przestrzeni dla myśli i wątpliwości, stawia za to wiele wykrzykników, uwypuklając to, co istotne. Aktorsko ten spektakl broni się sam. W połączeniu z przeszywającą muzyką Piotra Mossa i oszczędną scenografią Pawła Dobrzyckiego „Dowód na istnienie drugiego” staje się zajmującym spektaklem prawdziwego, szlachetnego słowa i głębokich, mądrych kreacji.

katarzyna hanna binkiewicz
krytykat
 
reżyseria:Maciej Wojtyszko
scenografia: Paweł Dobrzycki
muzyka: Piotr Moss
światło i odbicia: Grzegorz Kędzierski
obsada:
Kamilla Baar, Monika Dryl, Dominika Kluźniak, Jan Englert, Cezary Kosiński, Grzegorz Kwiecień, Marcin Przybylski
 
Advertisements