Layout-Sceny-z-zycia-210x307Czy życie jest jeszcze w stanie nas czymś zaskoczyć? Czy zebrane doświadczenie zmieniają naszą percepcje rzeczywistości? Czy te wszystkie banalne historie miłosne mogą być reprezentatywne dla ogółu ludzkich związków? Podczas spektaklu „Sceny z życia małżeńskiego” w Teatrze Kamienica mimowolnie w głowie kiełkują pytania. I w tym wypadku wcale nie chodzi o odpowiedź, ale o refleksje. Refleksje nad tym wszystko, co nam się przydarza. W pojedynkę, w parze, w trójkącie…czy każdej innej konfiguracji.

Spektakl w reżyserii Barbary Sass to próba przedstawienia związku z perspektywy kilku znaczących wydarzeń, które istotnie zmieniają jego konstrukcje. Marianna (Justyna Sieńczyłło) i Jan (Piotr Grabowski) są idealną parą. Wykształceni, zakochani. Mają wszystko, ale czy mają siebie?

Test Bergmana nie należy do łatwych, to wnikliwa i bolesna analiza rodziny, która znalazła się na emocjonalnym polu bitwy. Sass udało się bardzo trafnie go zaadaptować, nie tracąc głębi, ale też nie przeciążając tragizmem. „Sceny z życia małżeńskiego” mogą się wydawać banalne. I owszem, to, co dzieje się na scenie jest znane, utarte, stereotypowe. To wszystko ujęte jest jednak z niebywale ciekawej perspektywy, skupiającej się na psychologiczno-emocjonalnej konstrukcji bohaterów. I chociaż każdy z nas te sytuacje zna, kiedyś przeżył, gdzieś widział, to jest to doskonały sposób na przeżycie ich w zupełnie inny sposób. Na spojrzenie na te emocje z dystansu, który pozwala dostrzec bezsilność i bolesną niedoskonałość człowieka. To bardzo ważna i trudna do przyjęcia nauka. Najchętniej przecież wypieramy to, co trudne, zamiatamy pod dywan to, co bolesne, świadomie kłamiemy, naiwnie wierzymy. Historia Marianny i Jana pozwala przyjrzeć się bliżej własnemu postępowaniu. Czy w sytuacji kryzysu potrafilibyśmy chłodno i spokojnie spojrzeć na rzeczywistość i dzielnie układać ją na nowo? Czy miłość potrafi wybaczyć nawet największy błąd? Czy warto walczyć o nią do samego końca i mimo wszystko? To przestrzeń dla widza. Dla jego myśli, doświadczeń, strategii radzenia sobie.

Spektakl ogląda się z żywym zaciekawieniem. Sieńczyłło i Grabowski bardzo ciekawie zbudowali swoje postaci, bezbłędnie biegają po emocjach, które w przypadku tego spektaklu są naprawdę silne i gwałtowne. Każdy gest jest celowy, nie ma przypadkowości. Imponujący warsztat aktorski prezentowany przez Sieńczyłło i Grabowskiego, pozwolił im zbudować postaci o niebywale bogatej i skomplikowanej konstrukcji psychologicznej. Całość jest naprawdę imponująca. Najsłabszą stroną tego przedstawienia są sceny erotyczne. Brakuje im nieco realności, są nienaturalne i jakby obdarte ze zmysłowości.

„Sceny z życia małżeńskiego” to ciekawy spektakl, który skłania do zastanowienia się nad sensem związków międzyludzkich. To bolesny sposób okiełznania małżeńskich emocji. Sceny z życia Marianny i Jana stają się mądrą opowieścią o człowieku. Człowieku, który czuje, doświadcza, kocha, nienawidzi. Człowieku, który żyje ze sobą i w systemie, który na niego oddziałuje. Człowieku, który jest ułomny i który pragnie być szczęśliwy.

katarzyna hanna binkiewicz
krytykat
 
Autor: Ingmar Bergman
Reżyseria: Barbara Sass
Obsada: Justyna Sieńczyłło, Piotr Grabowski
Muzyka: Michał Lorenc
Scenografia: Wojciech Stefaniak
Kostiumy: Ewa Krauze
Reżyseria światła: Wiesław Zdort
Zdjęcia: Rafał Latoszek
Advertisements