bog_zemsty_plakat_adam_zebrowski_maleKażdy ojciec i każda matka chcieliby uchronić swoje dzieci przed cierpieniem, smutkiem i błędami. Szczególnie tymi, które sami kiedyś popełnili. Czasami pragną tego tak bardzo, że zapętlają się w próżni, tracąc z oczu to, co najważniejsze – człowieka. „Bóg zemsty” w Teatrze Żydowskim w reżyserii  Andreia Munteanu to absolutnie wyjątkowy spektakl. Zachwyca każdą cząstką. Jest mądry, ale i obcesowy, godzi w obyczaje. Szokuje, ale z pełnym wyrafinowaniem.

Dwa piętra rzeczywistości, dwa piętra moralności. Na parterze jest spokój, poszanowanie tradycji i człowieka. To dom przykładnej, żydowskiej rodziny Czapczowiczów. Silny ojciec – Jankiel (Henryk Rajfer) , zatroskana matka – Sara (Joanna Przybyłowska) i anielsko niewinna córka Ryfka (Ewa Greś) – panna na wydaniu. Sielski obrazek. Czy aby na pewno? Wystarczy stanąć bliżej, spojrzeć głębiej. Pozory to bezbłędne narzędzie maskujące. Rodzina Czapczowiczów opanowała brudną grę fałszu do perfekcji, ale czy to oznacza, że to źli ludzie? Czy mamy prawo ich oceniać?

Zaledwie kilka schodów niżej, w suterenie, znajduje się świetnie prosperujący, zarządzany przez głowę rodziny, dom publiczny. Rzeczywistość może zabić nawet najwznioślejsze ideały… Ojciec – alfons, matka – była prostytutka, staje się jasne kto, kogo i przed czym chce chronić. To wielka tragedia i jednocześnie element zespalający tę rodzinę. Świadomi swoich grzechów rodzice, pragną obronić córkę przed złem i pokusą czyhającą zaledwie piętro niżej. Czy trzymanie jej pod kluczem może coś zmienić? Los i tak zawsze ma swoje plany. Nie pomoże Tora, żarliwe modlitwy, pilnowanie dniami i nocami. Może faktycznie Bóg miłosierny potrafi być także Bogiem zemsty?

Każdy szczegół tego przedstawienia dopracowany jest do perfekcji. Nie jest to proste, bo to spektakl, który dotyka wielu aspektów naszej egzystencji. Godzi w pobożnych, kpi z duchownych, odkrywa niewygodną prawdę, ale nie wartościuje i  nie osądza. Emocje w „Bogu zemsty” drgają na najwyższych wibracjach. Radość przeplata się z płaczem, nadzieja z bezsilnością. „Strata” ukochanej córki uwalnia wszystkie skrywane dotąd afekty.

Scenografia autorstwa Jana Polivki to arcydzieło. Obrotowa scena, dwupiętrowy szkielet domu, który tnie rzeczywistość na dobrą – na piętrze i zepsutą – w suterenie, pozwalają na pełne i rzeczywiste uczestniczenie w spektaklu. Scena obraca się, tak jak kręci się rzeczywistość bohaterów. Kołowrotek zdarzeń, kalejdoskop emocji.

Cały zespół aktorski jest zachwycający. Sam fakt, że spektakl grany jest w jidysz ( z symultanicznym tłumaczeniem na język polski) stawia poprzeczkę bardzo wysoko. Każda kreacja jest przemyślana i precyzyjna. Nie ma przypadkowości i chaosu, mimo tak szybkich zmian w tempie spektaklu. Delikatna Ewa Greś jako Ryfka szokuje swoją sceniczną przemianą. Z delikatnej dziewczynki, nieświadomej swojej kobiecości, staje się wyuzdaną i bezczelną kurtyzaną. Na wielkie uznanie zasługuje także kreacja Moniki Chrząstowskiej, która wciela się w Hindl, jedną z prostytutek Jankiela. Chrząstowska zbudowała bardzo silną, ekspresyjną i sugestywną postać. Genialnie stąpa po emocjach, a przy tym jest niebywale zmysłowa. Cały zespół daje z siebie sto procent i to się czuje. Scena, w której Ryfka traci dziewictwo, to prawdopodobnie jedna z najbardziej sensualnych scen tego spektaklu. Seks w „Bogu zemsty” nie jest niesmaczny – został namalowany przez wysublimowaną i piękną erotykę.

„Bóg zemsty” to lustro naszych czasów. To niebywale mądry, ale gorzki obraz dotykający religijnych i moralnych wartości, łamiący tabu i konwenanse, zmuszający do myślenia. Czy każdą winę można odkupić? Czy istnieje przeznaczenie? A jeśli tak, to czy można je przekupić? Po obejrzeniu „Boga zemsty” w głowie pulsuje ogrom pytań. Reżyser zadbał o to, by mimo całej sugestywności, spektakl pozostał otwarty. Dzięki temu, po obejrzeniu, każdy może przepytać własne sumienie. Odważysz się?

katarzyna hanna binkiewicz
krytykat
 
Bóg Zemsty 
scenariusz i adaptacja – Andrei Munteanu;
reżyseria – Andrei Munteanu;
muzyka – Alfred Schnittke;
scenografia i kostiumy – Jan Polivka;
opracowanie muzyczne – Teresa Wrońska;
konsultacja literacka jidysz – Barbara Szeliga, Kobi Weitzner
Advertisements