plakat1_72

Romeo i Julia” w Teatrze Powszechnym to bardzo specyficzny obraz. Uwspółcześniony, obdarty z patosu jest opowieścią o miłości w czasach konsumpcjonizmu i degrengolady.

Historii Romea i Julii chyba nie trzeba nikomu opisywać. To prawdopodobnie jeden z najbardziej znanych dramatów . To jego siła i przekleństwo zarazem.  Grażyna Kania reżyserując spektakl postawiła na oryginalność. W Powszechnym Romeo to imprezowy, wyluzowany gość, Julia natomiast to zbuntowana i histeryczna nastolatka. Wszystko jest mocno zarysowane, wręcz karykaturalne. Każdy jest swoją najgorszą wersją. Najokrutniejszą, najsilniej zaburzoną. Cały system zdaje się potrzebować pomocy. Narkotyki, alkohol, bunt, zaburzone relacje rodzinne. Czy jest na sali psycholog?

Niestety, ta inscenizacja mnie nie porwała. Nawet mnie nie wzruszyła. Uparte unowocześnianie klasyki nie zawsze wychodzi na dobre. Mam wrażenie, że w tym wypadku to zdecydowanie najgorsza droga. Z takim zespołem można było naprawdę zagrać coś niesamowitego, przejmującego.

Rozumiem, że taki był zamysł. Twórcy chcieli osadzić klasycznych bohaterów w dzisiejszych czasach. Narkotyki, imprezy, bunt i szalone porywy serca. Czytając blog, który jest, można powiedzieć, integralną częścią spektaklu (http://romeojuliapowszechny.blogspot.com/) to wszystko wydaje się być spójne. W samym obrazie coś jednak jakby nie pasuje. Może jest za bardzo „pro”? Może za dużo w tych hałasu i krzyku?

Niemniej, przedstawienie jest naprawdę widowiskowe. Absolutnie porywająca scenografia przykuwa oko. Przestrzeń jest wykorzystana do maksimum. Ogromny mieniący się napis LOVE nad sceną intensyfikuje emocje unoszące się w powietrzu, a trzeba przyznać, że takowych nie brakuje.

Mocny zespół aktorski to z pewnością największa wartość tego przedstawienia. Doskonali są tak weterani sceny, jak i młodzi aktorzy. Zachwycająca Anna Moskal jako mama Julii kumuluje w swojej postaci niesamowite emocje. Jej kreacja jest bardzo oszczędna w środkach, jednak niebywale sugestywna, mocna, silna w swojej delikatności. Równie głęboko zapada w pamięci kreacja Jacka Bellera, który brawurowo wcielił się w postać Romea. Nie będzie chyba nadużyciem stwierdzenie, że dał mu nowe życie. Beller jest niebywale prawdziwy, dosadny w swoich afektach, nie pozostawia żadnych wątpliwości, co do swoich umiejętności technicznych. Błyszczy także Eliza Borowska. Jest ostra, szalona, głośna i niebywale sensualna. Każda energia na scenie jest warta zauważenia i docenienia. Obserwujemy cały wachlarz uczuć, kalejdoskop skomplikowanych konstrukcji psychicznych, poranionych dusz i serc.  Kilka scen dotyka naprawdę pięknych i trudnych emocji. Szalenie trudne, misternie utkane relacje matki i córki świetnie zagrane przez Annę Moskal i Katarzynę Marię Zielińską, piękna, zmysłowa scena zbliżenia Julii i Romea – to tylko kilka przykładów, a bez wątpienia jest ich więcej. To nie jest przegrane przedstawienie. Ono jest po prostu „za bardzo” i „na siłę”. Szkoda, bo ma potencjał.

Aktorstwo najwyższej próby i niezwykle atrakcyjna scenografia czynią ten spektakl wartym zobaczenia. Chociażby dla wypracowania własnego zdania.

fot. Magda Hueckel

fot. Magda Hueckel

Ja jednak nie kupuję tego pomysłu. Za dużo w tym siły i bezsensownego uporu. Czasami warto odpuścić i oddać głos emocjom. Zabrakło lekkości, zabrakło prawdy. Chaos, melorecytacje romantycznych piosenek, upiorne unowocześnianie Szekspirowskich postaci – to wszystko sprawia, że „Romeo i Julia” tracą swój blask mimo tak wielu ciekawych koncepcji i całej galerii charakterów.  Niemniej, polecam, bo to spektakl ciekawy i z pewnością widowiskowy. Cieszy oko, niestety, na szkodę ducha.

katarzyna hanna binkiewicz
 
krytykat
 
William Shakespeare
reżyseria: Grażyna Kania 
przekład: Stanisław Barańczakadaptacja: Grażyna Kania SCENOGRAFIA – STEPHAN TESTI
KOSTIUMY – MARTYNA KANDER
MUZYKA – JAN DUSZYŃSKI
ŚWIATŁO – MICHAŁ GŁASZCZKA
KONSULTACJA UKŁADÓW WALKI – TOMASZ GROCHOCZYŃSKI
ASYSTENT REŻYSERA – TOMASZ WALESIAK
ASYSTENT SCENOGRAFA – MAŁGORZATA MOTYLEWSKA
INSPICJENT – MAREK GORZKOWSKI
SUFLER – BARBARA SADOWSKA
Reklamy