Plakat_bar_korekta-210x307„Bar Pod Zdechłym Psem” to spektakl bardzo szczególny. Jest niejako wypełnieniem testamentu nieżyjącego już Krzysztofa Kolbergera, który pragnął to przedstawienie na deskach Teatru Kamienica zrealizować. Niestety, nie zdążył. Emilian Kamiński, który przyjaźnił się z tym wielkim artystą, podjął to wyzwanie i wraz z Dariuszem Bereskim zapraszają w liryczny świat emocji, który wspólnie kreują w Piwnicy Warsza.

Słowo „spektakl” nie oddaje w pełni charakteru tego widowiska. To bardzo intymne słuchowisko, wieczorek poetycki, teatralne katharsis, w którym każdy może wziąć udział. „Bard Pod Zdechłym Psem” bazuje na poezji Władysława Broniewskiego, a także autorskich wierszach głównego bohatera spektaklu – Dariusza Bereskiego. Misternie ułożona konstrukcja, dopełniona finezyjnymi dźwiękami jest jak oczyszczający eliksir. To spotkanie z trudnymi emocjami – lękiem, odrzuceniem, samotnością, a także z nałogiem i związanym z nim cierpieniem. Kołysane melodią wiersze stają się piękną i bolesną zarazem historią. Szalenie prywatną i dojrzałą.

Nie wiem czy ktokolwiek inny mógłby wykreować tak subtelny świat. Bereski jest absolutnie bezbłędny. Stworzył coś niesamowicie szlachetnego, coś, co wymyka się słowom i racjonalnemu pojmowaniu. To magia istnienia. Każdy jego gest jest do imentu prawdziwy. Każde słowo ma swoje miejsce i czas, każdy dźwięk ma swój emocjonalny ładunek. Dariusz Bereski zdumiewająco testuje rzeczywistość, każdą emocję. Tworzy bardzo intymną więź z widzem, każdym z osobna. Jego kreacja zasłużyła na najwyższe honory. Liryczna doskonałość.

W Kamienicy czuje się ducha Krzysztofa Kolbergera. Myślę, że to największy sukces reżysera – Emiliana Kamińskiego i wszystkich twórców. Nie można oprzeć się wrażeniu, że ten godzinny spektakl wychodzi poza granicę świata rzeczywistego. Każdy zmysł chłonie ten wykreowany świat, chcąc więcej i więcej.

„Bar Pod Zdechłym Psem” to jednak niewątpliwie trudny w odbiorze spektakl i nie każdemu będzie łatwo się z nim zmierzyć. To coś bardzo osobliwego, intymna rozmowa, rachunek sumienia. I wszystko to słowami poezji ubranej w dźwięki. Obraz pełen goryczy, ale także przeszywającej nadziei i wiary. Wiary w życie, w miłość, w człowieka.

„Rozmyślam coraz częściej
od pewnego wieczoru,
że chyba moje szczęście 
jest zielonego koloru.

Więc niech ta zieleń we mnie rośnie
i niech mnie zewsząd otoczy
drapieżnie, zachłannie, miłośnie-
zieleń, jak twoje oczy.”

Władysław Broniewski

 
katarzyna hanna binkiewicz
krytykat
 
 
Reżyseria: Emilian Kamiński
Występują: Dariusz Bereski, oraz muzycy: Konrad Kubicki (kontrabas), Stefan Gąsieniec (fortepian)
Muzyka: Włodzimierz Nahorny
Aranżacje muzyczne: Stefan Gąsieniec
Advertisements