Wstawać czy nie wstawać? Zawsze wstawać czy nie wstawać w ogóle? O co chodzi z tymi oklaskami? 

Ja już sama nie wiem… Czy teraz w ogóle owacje na stojąco mają jakiś wyższy cel? Ktoś mi kiedyś powiedział, że w dzisiejszych czasach ludzie wstają i klaszczą na wszystkim, nawet na największej teatralnej pomyłce. Nie umiem się do tego odnieść, bo moje obserwacje są zupełnie odwrotne. Wydaje mi się, że ten obyczaj w ogóle już zanika. Może ludzie się wstydzą, może uważają to za niepotrzebne, może spektakle takie słabe?

A ja lubię i robię to często. Uważam, że dobry spektakl, ciekawe aktorstwo zasługują na standing ovation. Z szacunku do twórców, z potrzeby ducha po prostu. Nie zawsze, ale jeśli czuję, że powinnam to wstaje. Proste.

Nie piszę tego, żeby wyrazić swoje oburzenie. Rozumiem wszystko i wcale nie uważam, że kwestia wstawania/niewstawania jest tożsama z tym, że coś się komuś podoba lub nie. Rozumiem, że oklaski same w sobie są istotne, są podziękowaniem i takim właśnie metaforycznym ukłonem w stronę twórców właśnie. Tak, alee…

Jako mała dziewczynka tłumaczyłam sobie, że skoro aktor kłaniając mi się stoi, ja także, z szacunku, powinnam wstać. Wiadomo, dziecięca logika, ale czy nie ma w tym sensu?

Tak czy inaczej, teraz coraz rzadziej obserwuje się owacje na stojąco – pomijając oczywiście premiery. Może czasy się zmieniają. Nie wiem, ale JA – Katarzyna Hanna Binkiewicz, będę wstawać, gdy taką potrzebę będzie czuło moje serce, moja dusza, moja emocjonalność.

Impulsem do tych bardziej lub mniej głębokich refleksji jest taka – wydawałoby się – mała, niewiele znacząca sytuacja na jednym z ostatnich spektakli. Wstałam, cieszyłam buzię i klaskałam. Spektakl przed premierą, druga generalna, radość ogromna. W pewnym momencie zostałam dość nieuprzejmie „poproszona” o zajęcie miejsca i niezasłanianie.

Iiiii, cóż? Usiadłam, bo przecież nie chcę Pani zasłaniać, ma prawo, dokładnie takie samo jak ja, by widzieć scenę. Ale coś mnie tak jakoś zabolało w sercu…

I chciałabym skończyć ten tekst pytaniem do Was, do społeczeństwa, do miłośników teatru i do tych, którzy teatru nie lubią. Do wszystkich.. wstawać czy nie wstawać?

Advertisements