Tagi

, , , , , , ,

teaserLudzie! Idźcie do Teatru Polonia i obejrzyjcie „Depresję Komika”! Psycholodzy, aktorzy, komicy, lekarze, psychoterapeuci, uczniowie, rodzice, dziadkowie, pracownicy, przyjaciele, dyrektorzy i bezrobotni. Wszyscy do teatru! „Depresja Komika” w reżyserii Michała Walczaka to genialna i ujmująca opowieść o życiu człowieka zagubionego w gąszczu codzienności. Krotochwilny, groteskowy tekst, z nieustannymi zwrotami akcji i niesłabnącą energią. Woronowicz i Rutkowski to prawdziwi mistrzowie ceremonii. Musicie to zobaczyć, poczuć i usłyszeć.

Wydaje Ci się z pewnością, że aktor ma łatwe życie. Sukcesy, pieniądze, wakacje pod palmami i bankiety. Dodając do tego jeszcze luksusowy samochód i willę pod Warszawą – są powody do zawiści, prawda? A zastanawiałeś się kiedyś ile pracy każdego dnia aktor, artysta, komik, twórca, wkłada w swoją pracę? Ile siły, energii, emocji? Jak bardzo stara się dogonić rzeczywistość, pragnienia widza? Jego życie to ciągły wyścig. Można się zmęczyć, można się wypalić.

Co wtedy zrobić?

Gustaw (Rafał Rutkowski) jest komikiem. Żyje z tego by rozśmieszać, dawać ludziom nadzieje i dobrą energię. Kocha swoje życie, ale… Teraz jest na zakręcie. Jego żarty już go nie śmieszą, jego umysł już nie jest tak płodny. Jego energia, pasja gasną tłumione nieustanną gonitwą i spełnianiem oczekiwań. Nie ma siły, nie ma sensu.

Jest psychoterapeuta.

Bogdan (Adam Woronowicz) to specjalista od ludzkiej duszy. Ekspert wszystkich szkół terapeutycznych, mentor i coach w jednym. Poza tym, to fachowiec w dziedzinie przypadłości artystycznych. Artyści to jego żywioł. Im bardziej zaburzony, tym ciekawiej! Znudzony ciągłymi nerwicami i uzależnieniami, wydaje się być zachwycony wizytą Gustawa. Diagnoza: depresja. Tak, depresja! Pełnoobjawowa. Nareszcie będzie ciekawie!

Przyznanie się do niemocy jest pierwszym krokiem w walce o siebie. Gustaw gotowy jest do pojedynku. Przechodzi przez długą i trudną psychoterapię. Wspomina, wraca do dzieciństwa, relacji z ojcem, szczęśliwych wyborów i bolesnych porażek. Szuka siebie. Czy odnajdzie? Co wygra – komik czy depresja? Psychoterapeuta leczy komika, a może wręcz przeciwnie? Czy koniec depresji wiąże się z końcem terapii? I kiedy można stwierdzić, że pacjent jest już zdrowy?

Odpowiedzi na te pytania widzowie odnajdą sami, prowadzeni słowo po słowie po krętej drodze życia Gustawa. Człowieka – zagadki, który swoją siłą i niemocą jednocześnie udowadnia, jak trudno jest być sobą w świecie, gdzie ciągle oczekują od Ciebie bycia kimś innym. Komik przecież nie może pozwolić sobie na smutek. Musi się sprzedać, musi bawić, musi mieć celne pointy i ostre, błyskotliwe riposty. Nie ma czasu, trzeba działać! Teraz, już! Serial, reklamówka, chałtura w Pścimiu Dolnym. Trzeba, teraz, TERAZ!

„Depresja komika” to absolutne sceniczne arcydzieło. Perełka. Idealnie utkana słodko-gorzka opowieść o blaskach i cieniach bycia artystą-komikiem. Uniwersalny spektakl, który bawi, momentami zatrważa i z pewnością nieustannie zaskakuje. Nie sposób się nudzić, tak jak i nie sposób przewidzieć, co wydarzy się na scenie za chwilę. Czy to Woronowicz będzie terroryzował Rutkowskiego? A może to właśnie Rutkowski zrobi pranie mózgu Woronowiczowi? Nie próbuj zgadywać – i tak spudłujesz. Ten sceniczny duet jak Flip i Flap – choć zupełnie niepodobni – uzupełnia się, przenika i napędza wzajemnie. Każdy monolog zasługuje na brawa, każda piosenka to istny majstersztyk. Śmiech nie gaśnie. Przepona boli, zajady pękają.

Panowie są mistrzami ceremonii. To, co robią na scenie jest trudne do opisania. Wypełniają sobą cały teatr. Co to jest za energia, ile śmiechu, ile absurdu. Coś niesamowitego. Przepis na dobry spektakl? Dwóch genialnych gości, kurtyna, światła, wkładany nos klauna, a nade wszystko dystans do rzeczywistości i czułe na rzeczywistość serca. Woronowicz i Rutkowski stworzyli przestrzeń wolną od jakichkolwiek ograniczeń, konwenansów, „trzeba” i „należy”. Śmieją się z tego, szydzą z życia, z samych siebie. Żonglują postaciami, wchodzą i wychodzą z ról wszelkich, bawią się chwilą. A to wszystko lekko podane, z przymrużeniem oka, ale i kopnięciem w kostkę. Słów kilka o życiu, o artystycznym światku, problemach, o teatrze, ale przede wszystkim o radości i zabawie. Michał Walczak oszlifował ten diament i sprawił, że „Depresja Komika” jest niesamowicie rozkoszna w odbiorze. Żart się nie wypala, energia chwili wypełniona do cna.

„Depresja Komika” to absolutnie najlepszy prezent na Sylwestra i Nowy Rok. To must see teatralne. Znakomici Adam Woronowicz i Rafał Rutkowski, pod skrzydłami Michała Walczaka, czarują rzeczywistość. To terapia sama w sobie. Terapia radością, terapia autoironią, terapia śmiechem. Weźcie swoje problemy, traumy, radości i sukcesy i poleżcie na kozetce z Woronowiczem i Rutkowskim.

katarzyna hanna binkiewicz
krytykat
 
Reżyseria: Michał Walczak
Kostiumy: Magdalena Godlewska
Muzyka: Wiktor Stokowski
Światło: Rafał Piotrowski
Asystent reżysera i producent wykonawczy:Marta Więcławska
Obsada: 
Rafał Rutkowski i Adam Woronowicz
Advertisements