Tagi

, , , , , , , , , , , ,

teaserRay Cooney kolejny raz zawitał do Och-Teatru. Sztuki jego autorstwa – „Mayday” i „Mayday 2”, cieszą się niegasnącym sukcesem i niezmiennie przyciągają tłumy głodnych śmiechu widzów. Najnowszy spektakl pod tytułem „Przedstawienie Świąteczne w szpitalu św. Andrzeja” choć miał premierę zaledwie kilka dni temu, wzbudza niemałe zainteresowanie, a bilety na najbliższe terminy sprzedały się w oka mgnieniu. Czy to dowód na to, że ludzie potrzebują radości? A może to zasługa tak bezbłędnej obsady? Jedno pozostaje niezmiennie pewne – mistrz gatunku w rękach mistrza, bo oto kolejny raz reżyserem tej misternie utkanej konstrukcji jest Krystyna Janda.

 

Farsa nie jest prostym utworem. Jeśli kiedykolwiek chciałeś tak pomyśleć – wyłącz myślenie! Największa wartość i zarazem największe przekleństwo tego gatunku to jego szaleńcze tempo i akcenty, które tak jak kropka kończąca zdanie muszą zostać postawione w dokładnie odpowiadającym sobie miejscu. Nie trzy słowa wcześniej, nie zdanie później. Niebezpieczne tempo i nieustanne zwroty akcji sprawiają, że widownia ginie gdzieś we własnym śmiechu. Zapętla się, osiągając maksimum, wycisza – prowadzona przez aktorów, by za chwilę znów wpaść w spazmatyczny wir euforii. Osiągnięcie takiego efektu to niebywale mozolna praca, okupiona litrami potu i zmęczenia. I kolejny raz w Och-Teatrze triumf. Udało się! Nie ma mowy o pomyłce, o dogrywaniu, o przypadkowych emocjach.

„Przedstawienie świąteczne w szpitalu Św. Andrzeja” to spektakl, który nie może się nie spodobać, chociaż niewątpliwie może i będzie zadziwiać. Zwykły dzień w Szpitalu Świętego Andrzeja w kilka chwil zmienia się w niekończącą się lawinę komplikacji, dziwnych zbiegów okoliczności i niespodziewanych gości. Niezbyt rozgarnięty doktor Mortimore (Marcin Perchuć) przygotowuje się właśnie do swojego przemówienia, które wygłosić ma na zjeździe neurologów odbywającym się w szpitalu. Pozostały personel namiętnie ćwiczy swoje role, przygotowując się do przedstawienia świątecznego wystawianego dla pacjentów i ich rodzin. Nie byłoby w tym nic spektakularnego, gdyby nie niespodziewana wizyta dawnej kochanki, pijany nastolatek biegający po szpitalu w poszukiwaniu ojca, koszmarnie sympatyczny pacjent z lekką amnezją starczą, a także nierozgarnięty, ale czujny sierżant policji. Co dobrego może z tego wyniknąć?

Błyskotliwa i znakomita komedia, rzecz jasna. Zapętleni w piramidzie chaosu, natłoku paradoksów i dziwnych zdarzeń aktorzy imponująco radzą sobie z poskromieniem rzeczywistości. Są bezbłędni, ich kreacje wzajemnie się przenikają, nie ma półśrodków i pół-śmiechu. Jest szaleństwo.

Każda z kreacji niesie w sobie coś niesamowitego. Niewątpliwie bohaterami tego spektaklu są Marcin Perchuć i Cezary Żak. Godna podziwu jest ich kondycja, ich nieprzejednana energia, plastyczność z jaką bawią się emocjami, skacząc, bez kropli grymasu na twarzy, od euforii do szaleńczej furii. Nie zawiedli także obyci już z Cooneyowskim tempem Adam Krawczuk i Maciej Wierzbicki. Miłośnicy Och-Teatru z pewnością będą pamiętać kreacje panów ze spektaklu „Mayday”, w którym nie pozostawiają żadnych wątpliwości co do swoich umiejętności technicznych. W „Przedstawieniu Świątecznym…” wyłącznie je potwierdzają – Wierzbicki jako niebywale gibki i barwny dr Connolly, Krawczuk natomiast jako szalenie ekspresyjny i intrygujący sierżant policji. Warto zauważyć, że to kolejna mundurowa kreacja Adama Krawczuka w farsie Cooneya – należy więc podkreślić nie tylko jego umiejętność tworzenia postaci, ale także ich unikatowość. Mimo wielu podobieństw, Krawczuk stworzył figurę zupełnie różną od znanego publiczności z kultowego hitu „Mayday” inspektora Porterhousa’a. Bożena Stachura grająca byłą kochankę doktora Mortimore’a wnosi na scenę dużo lekkości, ma się jednak wrażenie, że jest zbyt spokojna, stłumiona, momentami jakby nieobecna. W duecie ze swoim synem (w tej roli genialny Otar Saralidze) natomiast odzyskuje blask i charakter. Nie można nie wspomnieć o Billu, którego stworzył Grzegorz Warchoł. Irytujący, przemądrzały, nieco przygłuchy pacjent – zabawka, staje się niebywałym kreatorem niezliczonych wybuchów śmiechu i oklasków na widowni. Warchoł jest zabawny, prawdziwy, kreacyjnie nie do zastąpienia. Każda z postaci niesie ze sobą coś ciekawego, jakąś energię, która napędza przedstawienie dalej i dalej, zapętla historie i zawiązuje paradoksy. Ostry Piotr Machalica, zabawna Katarzyna Żak, ujmująca Aleksandra Górska – na scenie aż tłoczno od nadmiaru aktorskich doskonałości. Matka z synem, mąż z kochanką, gej z dziewczyną. Tutaj wszystko miesza się ze wszystkim, ale nic nie jest przypadkowe.

Każdy charakter obrysowany jest grubą kreską absurdu. Wszystko jest mocne, karykaturalne. Wszystkie psychologiczne zapętlenia podawane są skrajnie silnie, by rozbawić widza i trafić w punkt. To jest właśnie misterna konstrukcja farsy – tutaj wszystko musi mieć swoje tempo. Ten sam żart, gest, jedna reakcja zagrana trzy sekundy później nie będzie już bawić. Krystyna Janda nie zawiodła. Ponownie prezentuje twór doskonały. Poprowadziła aktorów umiejętnie i subtelnie, wszystko jest precyzyjnie, z wyczuciem. Aktorzy grają na maksymalnych wibracjach, a w odbiorze spektakl wydaje się być zabawną, lekką igraszką, kunsztowną rozrywką. Nie czuje się spięcia, nie jest na wyrost. Aktorzy nie próbują być zabawni na siłę. Dzięki temu „Przedstawienie Świąteczne w szpitalu Św.Andrzeja” ogląda się z taką lekkością, chociaż trudno jest złapać oddech między jednym a drugim wybuchem śmiechu. To jest sztuka. Sztuka mistrza farsy, sztuka reżysera, a przede wszystkim sztuka aktorskich kreacji. Nie możesz tego przegapić. Pamiętaj, zadbanie o higienę własnego umysłu to prawdopodobnie najlepszy prezent świąteczny, jaki możesz sobie podarować. Nie tylko na święta.

katarzyna hanna binkiewicz
krytykat
 
Tytuł oryginalny: It runs in the family
Przekład: Elżbieta Woźniak
Reżyseria: Krystyna Janda
Scenografia: Maciej Maria Putowski
Kostiumy: Małgorzata Domańska, Maciej Maria Putowski
Światło: Paweł Szymczyk
Dźwięk: Michał Cacko
Asystent scenografa: Małgorzata Domańska
Producent wykonawczy i asystent reżysera:Alicja Przerazińska
Obsada: 
DR DAVID MORTIMORE: Marcin Perchuć
DR HUBERT BONNEY: Cezary Żak
DR MIKE CONNOLLY: Maciej Wierzbicki
PRZEŁOŻONA PIELĘGNIAREK: Katarzyna Żak
SIR WILLOUGHBY DRAKE: Piotr Machalica
JANE TATE: Bożena Stachura
ROSEMARY MORTIMORE: Aneta Todorczuk – Perchuć
BILL: Grzegorz Warchoł
PIELĘGNIARKA ODDZIAŁOWA: Alicja Przerazińska
SIERŻANT POLICJI: Adam Krawczuk
LESLIE: Otar Saralidze
MATKA: Aleksandra Górska
Advertisements