krytykat

Autorka

Moje publikacje

Współpraca

18 środa Dec 2013

Posted by krytykat in Kultura , Teatr

≈ 3 komentarzy

Tagi

adam krawczuk , aleksandra górska , aneta todorczuk-perchuć , cezary żak , grzegorz warchoł , katarzyna żak , krystyna janda , maciej wierzbicki , marcin perchuć , och-teatr , otar saralidze , przedstawienie świąteczne , ray cooney

Ray Cooney kolejny raz zawitał do Och-Teatru. Sztuki jego autorstwa – „Mayday” i „Mayday 2”, cieszą się niegasnącym sukcesem i niezmiennie przyciągają tłumy głodnych śmiechu widzów. Najnowszy spektakl pod tytułem „Przedstawienie Świąteczne w szpitalu św. Andrzeja” choć miał premierę zaledwie kilka dni temu, wzbudza niemałe zainteresowanie, a bilety na najbliższe terminy sprzedały się w oka mgnieniu. Czy to dowód na to, że ludzie potrzebują radości? A może to zasługa tak bezbłędnej obsady? Jedno pozostaje niezmiennie pewne – mistrz gatunku w rękach mistrza, bo oto kolejny raz reżyserem tej misternie utkanej konstrukcji jest Krystyna Janda.

Farsa nie jest prostym utworem. Jeśli kiedykolwiek chciałeś tak pomyśleć – wyłącz myślenie! Największa wartość i zarazem największe przekleństwo tego gatunku to jego szaleńcze tempo i akcenty, które tak jak kropka kończąca zdanie muszą zostać postawione w dokładnie odpowiadającym sobie miejscu. Nie trzy słowa wcześniej, nie zdanie później. Niebezpieczne tempo i nieustanne zwroty akcji sprawiają, że widownia ginie gdzieś we własnym śmiechu. Zapętla się, osiągając maksimum, wycisza – prowadzona przez aktorów, by za chwilę znów wpaść w spazmatyczny wir euforii. Osiągnięcie takiego efektu to niebywale mozolna praca, okupiona litrami potu i zmęczenia. I kolejny raz w Och-Teatrze triumf. Udało się! Nie ma mowy o pomyłce, o dogrywaniu, o przypadkowych emocjach.

„Przedstawienie świąteczne w szpitalu Św. Andrzeja” to spektakl, który nie może się nie spodobać, chociaż niewątpliwie może i będzie zadziwiać. Zwykły dzień w Szpitalu Świętego Andrzeja w kilka chwil zmienia się w niekończącą się lawinę komplikacji, dziwnych zbiegów okoliczności i niespodziewanych gości. Niezbyt rozgarnięty doktor Mortimore (Marcin Perchuć) przygotowuje się właśnie do swojego przemówienia, które wygłosić ma na zjeździe neurologów odbywającym się w szpitalu. Pozostały personel namiętnie ćwiczy swoje role, przygotowując się do przedstawienia świątecznego wystawianego dla pacjentów i ich rodzin. Nie byłoby w tym nic spektakularnego, gdyby nie niespodziewana wizyta dawnej kochanki, pijany nastolatek biegający po szpitalu w poszukiwaniu ojca, koszmarnie sympatyczny pacjent z lekką amnezją starczą, a także nierozgarnięty, ale czujny sierżant policji. Co dobrego może z tego wyniknąć?

Błyskotliwa i znakomita komedia, rzecz jasna. Zapętleni w piramidzie chaosu, natłoku paradoksów i dziwnych zdarzeń aktorzy imponująco radzą sobie z poskromieniem rzeczywistości. Są bezbłędni, ich kreacje wzajemnie się przenikają, nie ma półśrodków i pół-śmiechu. Jest szaleństwo.

Każda z kreacji niesie w sobie coś niesamowitego. Niewątpliwie bohaterami tego spektaklu są Marcin Perchuć i Cezary Żak. Godna podziwu jest ich kondycja, ich nieprzejednana energia, plastyczność z jaką bawią się emocjami, skacząc, bez kropli grymasu na twarzy, od euforii do szaleńczej furii. Nie zawiedli także obyci już z Cooneyowskim tempem Adam Krawczuk i Maciej Wierzbicki. Miłośnicy Och-Teatru z pewnością będą pamiętać kreacje panów ze spektaklu „Mayday”, w którym nie pozostawiają żadnych wątpliwości co do swoich umiejętności technicznych. W „Przedstawieniu Świątecznym…” wyłącznie je potwierdzają – Wierzbicki jako niebywale gibki i barwny dr Connolly, Krawczuk natomiast jako szalenie ekspresyjny i intrygujący sierżant policji. Warto zauważyć, że to kolejna mundurowa kreacja Adama Krawczuka w farsie Cooneya – należy więc podkreślić nie tylko jego umiejętność tworzenia postaci, ale także ich unikatowość. Mimo wielu podobieństw, Krawczuk stworzył figurę zupełnie różną od znanego publiczności z kultowego hitu „Mayday” inspektora Porterhousa’a. Bożena Stachura grająca byłą kochankę doktora Mortimore’a wnosi na scenę dużo lekkości, ma się jednak wrażenie, że jest zbyt spokojna, stłumiona, momentami jakby nieobecna. W duecie ze swoim synem (w tej roli genialny Otar Saralidze) natomiast odzyskuje blask i charakter. Nie można nie wspomnieć o Billu, którego stworzył Grzegorz Warchoł. Irytujący, przemądrzały, nieco przygłuchy pacjent – zabawka, staje się niebywałym kreatorem niezliczonych wybuchów śmiechu i oklasków na widowni. Warchoł jest zabawny, prawdziwy, kreacyjnie nie do zastąpienia. Każda z postaci niesie ze sobą coś ciekawego, jakąś energię, która napędza przedstawienie dalej i dalej, zapętla historie i zawiązuje paradoksy. Ostry Piotr Machalica, zabawna Katarzyna Żak, ujmująca Aleksandra Górska – na scenie aż tłoczno od nadmiaru aktorskich doskonałości. Matka z synem, mąż z kochanką, gej z dziewczyną. Tutaj wszystko miesza się ze wszystkim, ale nic nie jest przypadkowe.

Każdy charakter obrysowany jest grubą kreską absurdu. Wszystko jest mocne, karykaturalne. Wszystkie psychologiczne zapętlenia podawane są skrajnie silnie, by rozbawić widza i trafić w punkt. To jest właśnie misterna konstrukcja farsy – tutaj wszystko musi mieć swoje tempo. Ten sam żart, gest, jedna reakcja zagrana trzy sekundy później nie będzie już bawić. Krystyna Janda nie zawiodła. Ponownie prezentuje twór doskonały. Poprowadziła aktorów umiejętnie i subtelnie, wszystko jest precyzyjnie, z wyczuciem. Aktorzy grają na maksymalnych wibracjach, a w odbiorze spektakl wydaje się być zabawną, lekką igraszką, kunsztowną rozrywką. Nie czuje się spięcia, nie jest na wyrost. Aktorzy nie próbują być zabawni na siłę. Dzięki temu „Przedstawienie Świąteczne w szpitalu Św.Andrzeja” ogląda się z taką lekkością, chociaż trudno jest złapać oddech między jednym a drugim wybuchem śmiechu. To jest sztuka. Sztuka mistrza farsy, sztuka reżysera, a przede wszystkim sztuka aktorskich kreacji. Nie możesz tego przegapić. Pamiętaj, zadbanie o higienę własnego umysłu to prawdopodobnie najlepszy prezent świąteczny, jaki możesz sobie podarować. Nie tylko na święta.

Twitter

Facebook

Lena said: Grudzień 19, 2013 o 10:47 am Otar Saralidze to naprawdę wspaniały aktor teatralny, chcemy go jeszcze więcej w teatrze. Energia, która miał w sobie nie miała końca. Znakomita dykcja. Cezary Zak fenomen !!! Czyżby najlepsza jego rola? Odpowiedz krytykat said: Grudzień 19, 2013 o 10:53 am Z energią bez dwóch zdań się zgodzę – bardzo dobrze skonstruowana postać. A co do Cezarego Żaka – nie wiem czy najlepsza, ale z pewnością niebywale złożona i zabawna. Każda z kreacji zasługuje na ogromne brawa i ukłon! Serdeczności Odpowiedz

Lena said:

Grudzień 19, 2013 o 10:47 am

Otar Saralidze to naprawdę wspaniały aktor teatralny, chcemy go jeszcze więcej w teatrze. Energia, która miał w sobie nie miała końca. Znakomita dykcja. Cezary Zak fenomen !!! Czyżby najlepsza jego rola?

Odpowiedz

krytykat said: Grudzień 19, 2013 o 10:53 am Z energią bez dwóch zdań się zgodzę – bardzo dobrze skonstruowana postać. A co do Cezarego Żaka – nie wiem czy najlepsza, ale z pewnością niebywale złożona i zabawna. Każda z kreacji zasługuje na ogromne brawa i ukłon! Serdeczności Odpowiedz

krytykat said:

Grudzień 19, 2013 o 10:53 am

Z energią bez dwóch zdań się zgodzę – bardzo dobrze skonstruowana postać. A co do Cezarego Żaka – nie wiem czy najlepsza, ale z pewnością niebywale złożona i zabawna. Każda z kreacji zasługuje na ogromne brawa i ukłon! Serdeczności

Pingback: Idziemy do teatru! – co warto zobaczyć w Warszawie w czerwcu. | krytykat

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. ( Log Out / Zmień )

Komentujesz korzystając z konta Twitter. ( Log Out / Zmień )

Komentujesz korzystając z konta Facebook. ( Log Out / Zmień )

Komentujesz korzystając z konta Google+. ( Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Powiadamiaj mnie o nowych komentarzach poprzez e-mail.

Otrzymywanie zawiadomień o nowych pozycjach pocztą elektroniczną.

Emocje & Lifestyle

krytyTALK

Książka

Kultura

Teatr

Marionetka życia – recenzja spektaklu „Calineczka dla dorosłych” Teatru Montownia i Teatru Papahema w Teatrze Powszechnym

Znane piekło czy nieznane niebo? – recenzja spektaklu „Wujaszek Wania” w Teatrze 6.piętro

„Don Kichot z Kamienicy” – miłość, pasja i marzenia

Radość jest częścią Ciebie – recenzja książki „Radość. Poczucie szczęścia, które masz w sobie”

Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma… – recenzja spektaklu „Kolacja na cztery ręce” w Teatrze Kamienica

Miłosny wielokąt – recenzja spektaklu „Intryga” w Teatrze Kamienica

To kill or not to kill? – recenzja spektaklu „Truciciel” w Och-Teatrze

Emocjonalny trójkąt – recenzja spektaklu „Artysta” w Teatrze Młyn

250 lat Teatru Publicznego w Polsce – to musisz wiedzieć.

Traktat o wolności – recenzja „Operetki” w reżyserii Jerzego Lacha w Warszawskiej Operze Kameralnej

Styczeń 2016

Listopad 2015

Wrzesień 2015

Lipiec 2015

Czerwiec 2015

Maj 2015

Kwiecień 2015

Marzec 2015

Luty 2015

Styczeń 2015

Grudzień 2014

Listopad 2014

Październik 2014

Wrzesień 2014

Sierpień 2014

Lipiec 2014

Czerwiec 2014

Maj 2014

Kwiecień 2014

Marzec 2014

Luty 2014

Styczeń 2014

Grudzień 2013

Listopad 2013

Październik 2013

Wrzesień 2013

Sierpień 2013

Lipiec 2013

Czerwiec 2013

Maj 2013

Kwiecień 2013

Kopiowanie, rozpowszechnianie tekstów, zdjęć, grafik oraz kopiowanie, rozpowszechnianie i publiczne odtwarzanie plików audio-wideo opublikowanych na stronie https://krytykat.wordpress.com jest dozwolone jedynie pod warunkiem uzyskania wcześniejszej zgody właściciela serwisu.

Strona Krytykat używa cookie. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Blog na WordPress.com. Temat Chateau .

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 25 obserwujących.