Tagi

, , , , , , , ,

SzelmostwaSkapena_pionowe

„Szelmostwa Skapena” to jeden ze sztandarowych przedstawień w repertuarze Teatru Montownia. Mający premierę w 1996 roku spektakl idealnie ukazuje osobliwość i spekulatywność twórczości Montowni.

Co więcej, to kolejny ukłon Teatru Montownia w stronę klasyki. Generalnie wydaje mi się, że panowie powzięli sobie za cel by udowodnić, że klasyczne nie znaczy miałkie i nudne. I nawet jeśli takiego założenia wcale nie mieli, to bezwiednie, ale bardzo skutecznie je testują. Ich „Szelmostwa Skapena” to brawurowy popis kunsztu gry aktorskiej bazującej na słowie, ruchu i przede wszystkim niebywałym dystansie do rzeczywistości.

Historia Skapena przeniesiona na teraźniejszy grunt nie tylko bawi czerpiąc z włoskiej commedii dell’arte, ale też udowadnia jak niezliczenie wiele motywów z przeszłości, wciąż towarzyszy nam w codzienności. Panowie z Montowni udowodnili już nie raz, że żeby coś stworzyć i przekazać wystarczy otwarty umysł i wyobraźnia. Zdumiewająco i z niebywałą precyzją wchodzą w niezliczoną ilość ról, żonglując nimi, bawiąc się formą. Są nieprzewidywalni, niebywale plastyczni i przede wszystkim – zabawni. Czterech mężczyzn – energia jak przy czterystu. Z prężnych mężczyzn płynnie przechodzą w przygarbionych starców. Dwoją się i troją, oddają widowni niebywale dużo energii, która udziela się i manifestuje niekończącym śmiechem i radością.

Krawczuk w roli Skapena to prawdziwy mistrz ceremonii – przebiegły i zarozumiały jest szalenie lekki w swojej kreacji. Zachwyca też Perchuć, który wydaje się być błaznem w tym przedstawieniu – rozbawia dystansem do siebie i onieśmiela środkami technicznymi. Wierzbicki i Rutkowski w rolach podstarzałych ojców, plastycznością swoich kreacji rozśmieszają widownie do łez. Nie trzeba wcale wymyślnej scenografii i kostiumów z epoki – wystarczy pomysł i nieograniczona wyobraźnia by stworzyć krotochwilny i zajmujący obraz.

„Szelmostwa Skapena” powinni zobaczyć tak dorośli jaki i młodsi widzowie. Montownia bawi się konwencją, ale nie wypiera rzeczywistości. Ich spektakle pozostają uniwersalne, chociaż z pewnością humor, który serwują nie jest łatwy. Poziom abstrakcji jest wysoki, ale warto spróbować i zabawić się konwencją razem z aktorami Montowni.

katarzyna hanna binkiewicz
krytykat
 
Przekład: Tadeusz Żeleński (Boy)
Produkcja: Teatr Montownia i Teatr Powszechny w Warszawie
Opracowanie tekstu i inscenizacja: Teatr Montownia
Muzyka: Cezary Kosiński
Opieka artystyczna: Jan Englert

Obsada:Adam Krawczuk, Marcin Perchuć, Rafał Rutkowski, Maciej Wierzbicki

Reklamy