Maj jest niesamowity. To jeden z najbardziej szalonych miesięcy w ostatnim czasie. Każdy dzień ucieka mi w pogoni między pracą, pracą, pracą, biblioteką i spotkaniami. Istotnie, obłęd! Jestem zmęczona, ale to bardzo przyjemne zmęczenie. Czuję, że coś się dzieję, że jestem, że żyję wśród ludzi, że tych ludzi w ogóle mam. To jak przyspieszone nadrabianie życia po zbyt długiej zimie. W całym tym biegu jednak przychodzą chwilę, w których mózg na chwilę się wyłącza i zeruje. Wtedy aktywuje się moja natura fantasty.

You can’t hurry love
No, you’ll just have to wait
Just trust in a good time
No matter how long it takes’

Ta piosenka pulsuje od tygodnia w mojej głowie. Łączy się z nią myśl, która została przewodnią myślą tego tekstu.

przeznaczenie

karma

miłość od pierwszego wejrzenia

los

Na ile człowiek może i powinien ufać sobie, swoim zmysłom, instynktom, uczuciom? Na ile powinien wierzyć sobie a na ile magicznym siłom działającym w naszej (i nie tylko) kulturze?

Rozmawiając ostatnio z jedną ze swoich znajomych o przeznaczeniu, karmie i każdym innym możliwym sprawstwie, usłyszałam od niej bardzo istotne, pod względem pojęciowym, zdanie.

Wiesz, nie wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia. Ale wierzę, że jeśli kogoś się spotka i to jest właśnie ta osoba, to się to czuje. Wtedy wiadomo od razu, że warto walczyć, że jest o co i o kogo się starać.

Jak to więc jest z tym przeznaczeniem? Z miłością od pierwszego wejrzenia? Czy faktycznie istnieje jakaś siła, która poniekąd pozbawia nas wolności i pociąga za sznurki? Steruje, naprowadza na drogę, którą ktoś dla nas zaplanował?

teatr rzeczywistości

To takie trywialne zawierzyć, że wszystko ma sens, że jest zaplanowane, a nam pozostaje tylko leniwie leżeć i czekać na szczęście. Przecież wszystko dzieje się po coś!

Czy to zwalnia z działania? Z myślenia, konstruowania, kierowania, planowania… Z życia. Z odpowiedzialności.

Czy miłość zawsze jest gdzieś zapisana ( w gwiazdach, chciałoby się rzec)? Czy może być przypadkiem, którego nikt i nic nigdy nie wzięło pod uwagę?

przypadkowa miłość

Skoro, hipotetycznie przyjmując, istnieje miłość od pierwszego wejrzenia i istnieje także przeznaczenie/karma/nazywajcietojakchcecie, to można konkludować, że miłość, że ten spotkany na naszej drodze człowiek, uczucie do niego było nam pisane… więc mimowolnie musieliśmy zakochać się w nim od pierwszego wejrzenia. Nie zawsze tylko działo się to na poziomie świadomym (???!) Dopuszczaliśmy to do siebie dopiero po jakimś czasie, po poznaniu tej energii, w momencie, gdy nasza dusza czuła się bezpiecznie.

Mimo tego, że wierze w karmę i swoistą sprawiedliwość emocjonalną w życiu, sprowadzenie miłości od pierwszego wejrzenia do nieświadomego mechanizmu zaprogramowanego przez przeznaczenie nie podoba mi się. W to, że energia jaką wysyłasz wraca do Ciebie – wierzę. W to, że na pewne mechanizmy nie mamy wpływu lub też podświadomie nie chcemy mieć – wierzę.  W energię -wierzę. Wierzę w człowieka. Wierzę też w miłość.

źródło: www.magazynsztuki.pl

Najbliższy memu sercu obraz.Autorem jest Zdzisław Beksiński.
źródło: http://www.magazynsztuki.pl

A miłość od pierwszego wejrzenia….

może jest tylko swoistą hiperbolą zauroczenia. Poetycko ubranym i wzniośle przedstawionym stanem fascynacji, oczarowania, motylków w brzuchu. Nie wiem, wierzę w to, że dwoje ludzi spotyka się nieprzypadkowo i całkowicie nieprzypadkowo zostają ze sobą na zawsze. Wierzę, że jeśli spotka się tego jedynego człowieka, to cała reszta się nie liczy. Nie patrzy się na wady, na przeciwności. Wtedy wszystko niesie się samo.

Może w tym jest metoda. Może chodzi właśnie o to, żeby zaufać sobie. Swoim przeczuciom, fascynacjom, słabościom. Nie zabijać ich, nie racjonalizować, nie upychać na dno serca, twierdząc, że to głupie i dziecinne.

bądźmy tymi dziećmi jak najdłużej

„(…)

Chciałabym ich zapytać,
czy nie pamiętają –
może w drzwiach obrotowych
kiedyś twarzą w twarz?
jakieś “przepraszam” w ścisku?
głos “pomyłka” w słuchawce?
– ale znam ich odpowiedź.
Nie, nie pamiętają.

Bardzo by ich zdziwiło,
że od dłuższego już czasu
bawił się nimi przypadek.

Jeszcze nie całkiem gotów
zamienić się dla nich w los,
zbliżał ich i oddalał,
zabiegał im drogę
i tłumiąc chichot
odskakiwał w bok.

(…)”

‚Miłość od pierwszego wejrzenia’

Wisława Szymborska

Advertisements