33wst_1363177454

..a raczej od jutra!

Ważna informacja dla wszystkich kochających ciekawe inicjatywy i dobry teatr – już jutro w Warszawie rozpoczynają się Warszawskie Spotkania Teatralne. Przez prawie dwa tygodnie w stołecznych teatrach będzie można zobaczyć spektakle z innych miast, a także krajów(!).

Będzie ciekawie, będzie ambitnie, będzie dużo i smacznie – ja nie mogę się doczekać. Karmienie zmysłów to mój zdecydowanie ulubiony rodzaj przyjmowania pokarmu.

Nieczęsto zdarza się okazja by teatry z Krakowa, Wrocławia czy Budapesztu zaszczycały swoimi sztukami samą Warszawę. Tym bardziej w WST warto uczestniczyć, pogłębiając swoje kulturalne horyzonty o całe kilometry nowych doznań. Żal byłoby nie skorzystać.

Trudno jest mi powiedzieć jakie spektakle warto zobaczyć. Repertuar jest naprawdę bogaty i dobrze przygotowany dzięki czemu możecie spokojnie posiłkować się opisami spektakli. Repertuar znajdziecie tutaj. Niemniej jednak ja, z niewysłowioną sobie niecierpliwością, czekam na spektakl „Nasza klasa”  Teatru im. Józsefa Katony w Budapeszcie. Jest mi on (spektakl)  niesamowicie bliski ze względu na obszary życia, których dotyka i prywatne uwielbienie do dramatów Tadeusza Słobodzianka. Mocnych, szokujących, silnie oddziałujących na psychikę. Co więcej, miałam przyjemność widzieć ten spektakl w Teatrze na Woli i wywołał on we mnie paraliżującą lawinę emocji. Tekst także popełniłam, więc by po krótce wiedzieć z czym się mierzymy, zamieszczam wstępniak, który (mam nadzieję) pomoże wprowadzić w klimat obrazu:

Dziesięć osób z jednej klasy, których losy przeplatają się przez całe życie. Wszyscy doświadczają czasów II wojny światowej, komunizmu i współczesności. Z pozoru zaprzyjaźnieni, razem się uczą, zakochują w sobie i dokuczają nawzajem. Na tym pozornie ładnym obrazku widać jednak rysę – bohaterowie dzielą się na Polaków i Żydów. Tekst Tadeusza Słobodzianka to swoista historia stosunków polsko-żydowskich na przestrzeni lat – trudnych, wymagających nie lada siły i wytrwałości.

(ja sama!, teatrdlawas.pl)

Cały mój tekst o „Naszej klasie”  w Teatrze na Woli możecie przeczytać tutaj.  Warto jednak zaznaczyć, że to nie jest prosta historia o sporach kulturowych. To nie jest także mdły obraz próbujący usilnie zatrzeć historyczne rysy. Wręcz przeciwnie. To spektakl pełen dramatów, kontrastów, pełen tragedii. Nikt, z pewnością nikt nie wyjdzie z teatru obojętny. Polecam, a sama płonę z radości i nie mogę się doczekać „Naszej klasy” prosto z Budapesztu.

Advertisements