www.och-teatr.com.pl

źródło: ww.ochteatr.com.pl

Niewątpliwie tych wspomnianych w poprzednim poście bliskich nie dziwi tematyka tego wpisu. Biała bluzka w reżyserii Magdy Umer to najbliższy memu sercu spektakl. Miałam zaszczyt uczestniczyć w tych emocjach już czterokrotnie i z pewnością nie jest to moje ostatnie słowo. Paradoksalnie zupełnie bo przecież czasy PRL-u są mi niesamowicie odległe. Jedyna wiedza to opowieści rodziców, dziadków i zachowane gdzieś w szufladach kartki żywnościowe. Tym trudniej jest mi wytłumaczyć tę miłość, miłość do obrazu, który całą mocą osadzony jest w PRL-u. Tym najbardziej absurdalnym z  absurdalnych, najczarniejszym, najsmutniejszym.

Spektakl oparty na opowiadaniach Agnieszki Osieckiej to opowieść o szukaniu sensu w bezsensie, o poszukiwaniu siebie, o potrzebie odrębności, o bezmyślnym, potulnym maszerowaniu w szeregu. To także historia nieszczęśliwej miłości, która podszyta jest politycznym nonsensem.

stąd dotąd

Ascetyczna dekoracja, po środku czarny fotel, w kącie zespół pod kierownictwem Janusza Bogackiego. Przy ścianie najlepszy z możliwych symbol absurdu PRL-u – PKiN. Tekturowy, co prawda, ale nie traci uroku. Monodramy Jandy – bo to jej królestwo właśnie, mają wspólną cechę. Są pozbawione zbędnego balastu, kolorów, przedmiotów, bezmyślnych babilotów. Jej teatr jest teatrem emocji, ludzi, słów. Teatrem prawdy. Mniej w tym wypadku zdecydowanie znaczy więcej. Sztuką jest wypełnić sobą niespełna dwugodzinny spektakl. W tym właśnie tkwi ta doskonałość. W czasach kultu efekciarstwa są jeszcze miejsca, gdzie spotyka się prawdziwe aktorskie perełki, technicznie przygotowane i naszpikowane środkami wyrazu.

Dwa światy. Ten, który potulnie równa krok i ten, który pragnie wolności.
Elżbieta i Krystyna, dwa krańce kontinuum. Choć wątpliwym jest czy to aby na pewno jedno i to samo kontinuum.
Elżbieta to kobieta, która chce być ponad. Ponad ustrój, ponad panujące absurdy. Chce wyrazić siebie, żyć według własnych zasad i reguł. Dusi się w świecie pełnym pieczątek, papierów, kartek, zaświadczeń. Stemple wywołują w niej frustracje. Gubi się w świecie masy, gdzie nie liczy się człowiek. Jego wartość, pragnienia, marzenia i potrzeby.
Krystyna to jej przeciwieństwo. To kobieta, która elastycznie dopasowała się do rzeczywistości. Idealnie mieści się w ramach. Pamięta o zaświadczeniach, o kartkach na mięso i godzinie policyjnej. O białej bluzce. Czy jest szczęśliwa?

Tytułowa biała bluzka to symbol swoistej niewoli. Szarych, trudnych czasów PRL-u, w których jedynym dobrym wyjściem było potulne godzenie się z rzeczywistością i bezmyślne stanie w szeregu.

Czy aby na pewno jedynym?

IMG_20130412_113813

O samym spektaklu popełniłam już kilka tekstów, żeby się więc nie powtarzać przypomnę kilka myśli, które wówczas we mnie urosły:

Magda Umer, reżyserka spektaklu, w sposób genialny skupia uwagę widza na tym, co w przekazie Osieckiej było i jest najistotniejsze. Chłodna dekoracja, archiwalne materiały filmowe, a także wyjątkowo udany zabieg techniczny z telebimami i Janda, która daje swojej postaci sto procent realności, to wszystko składa się na sceniczne arcydzieło w Och-teatrze; na obraz, który ogląda się – mimo trudnej, być może nawet niewygodnej tematyki – z niewysłowioną lekkością i zaciekawieniem. Charyzmatyczna osobowość Jandy pozwala na harmonijne przeplatanie pełnych ekspresji i buntu monologów z błogimi, krotochwilnymi opowieściami o absurdach PRL-u; artystka po raz kolejny udowadnia jak bogaty jest jej warsztat aktorski. Przez prawie dwie godziny, sama na scenie, słowo po słowie buduje niezwykłą historię i emocje, które wywołują gęsią skórkę. Całości dopełniają utwory muzyczne z tekstami Osieckiej, w opracowaniu Janusza Bogackiego, które równie intensywnie oddziaływują na wyobraźnię i zmuszają do refleksji.

„Biała bluzka” jest spektaklem, który zostaje na długo w pamięci. Jest obrazem, obok którego z pewnością nie można przejść obojętnie; przedstawienie rozpala w głowie ogrom wątpliwości, budzi jednocześnie nadzieję i zadumę nad światem, który nas otacza. Nad rzeczywistością, na którą często naiwnie się godzimy, stojąc potulnie w szeregu. Czy to na pewno życie, którego pragniemy? „Biała bluzka” jest spektaklem ponadczasowym, to nie historyczna opowieść, to nie mit przeszłości, to pasjonujący, współczesny spektakl.

Katarzyna Binkiewicz
Źródło: http://www.teatrdlawas.pl *

Mimo (stosunkowo) młodego wieku. Mimo dziwnych czasów i bębniącej komercjalizacji wszystkiego. Choć nie rozumiem tych emocji, choć nie przeżyłam tego i prawdopodobnie nigdy nie będę wiedziała, co oznacza dwudniowa kolejka po mięso, to Biała Bluzka jest obrazem najbliższym mojemu sercu. Nie dlatego, że uwielbiam kreacje Krystyny Jandy ( bo o tym będzie kiedy indziej 😉 ) i też nie dlatego, że mam Och-Teatr niemal pod domem.
Dlatego, że to teatr emocji. To teksty Osieckiej, to poruszające, mocne słowa prawdy o nas samych. O naszych lękach, o braku własnego zdania, o niemocy. Nie tylko tej z czasów stanu wojennego, ale także tej tu i teraz.

* cały tekst można przeczytać tutaj.

Advertisements